wtorek, 4 kwietnia 2017

Ist das Kunst oder kann das weg?

Na neonatologii są pokoje bliższe i dalsze. Te bliższe znajdują się zaledwie parę kroków od dyżurki pielęgniarskiej.  Ciszę przerywa tam tylko alarm monitora albo kończącej się kroplówki. Po tych pokojach rodzice poruszają się ostrożnie i jeszcze bardzo niepewnie. Uchylają  odrobinę leżący na inkubatorze ręcznik, szukając swojej pociechy w plątaninie kabli i rurek. Siadają w ciszy obok inkubatora i godzinami obserwują ruchy maleńkiej klatki piersiowej.
Pokoje dalsze zawsze są pełne wrzawy. Mali pacjenci leżą tam już poubierani w śpioszki, w otwartych łóżeczkach albo przytulają się do mamy na bujanym fotelu. Baloniki wiszące tam od czasu do czasu informują rodziców o małych sukcesach ich pociech - osiągnięciu wagi 2kg albo samodzielnie wypitej całej porcji pokarmu. Rodzice poruszają się po oddziale swobodnie, znają personel po imieniu, ucinają pogawędki z innymi odwiedzającymi. Ci rodzice mają już za sobą ciszę i niepewność bliższych pokoi. A następnym przystankiem będzie dziecięcy pokój w ich własnym domu.