Czy to już wiosna, że kwitnę? Czyżbyś namieszał w tym roku w porach roku?
poniedziałek, 30 stycznia 2017
czwartek, 26 stycznia 2017
Jelly shots
Złote myśli z anestezjologii:
Przed zabiegiem:
- Jest pani na czczo?
- Tak.
- I nie paliła pani dzisiaj papierosów?
- No niestety nie.
- No tak. No i dzień stracony.
***
Po zabiegu:
- Pani doktor, a jak sie nazywał ten lek co mi pani podała żebym zasnął?
- Propofol.
- A może mi pani dać resztkę do domu? Lepsza faza niż po marihuanie!
***
Anestezjolog do mnie:
- Ale jak to? Wy tak na żywca kłujecie dzieci? Bez sedacji??! Przecież dzieci płaczą!
Przed zabiegiem:
- Jest pani na czczo?
- Tak.
- I nie paliła pani dzisiaj papierosów?
- No niestety nie.
- No tak. No i dzień stracony.
***
Po zabiegu:
- Pani doktor, a jak sie nazywał ten lek co mi pani podała żebym zasnął?
- Propofol.
- A może mi pani dać resztkę do domu? Lepsza faza niż po marihuanie!
***
Anestezjolog do mnie:
- Ale jak to? Wy tak na żywca kłujecie dzieci? Bez sedacji??! Przecież dzieci płaczą!
niedziela, 15 stycznia 2017
niedlich
Siedziałyśmy z M. nad kubkami gorącej kawy i nieprzyzwoicie dużymi kawałkami nieprzyzwoicie słodkiego ciasta. M. wypoczęta, opalona, z kolorowymi bransoletkami na ręce i swoim ślicznym żółtym, wiosennym plecaczkiem w środku zimy i mrozu. Opowiadała o swoich dalekich podróżach i egzotycznych doświadczeniach. I o tym, ze zgubiła sie gdzieś w definicjach słów. Do tego stopnia, ze zaczęła wątpić w istnienie tego, co za definicją kryć sie powinno. Lata wspólnego kucia do egzaminów nauczyły nas, że zdefiniować to znaczy najpierw zrozumieć. Najwyraźniej obie nie zrozumiałyśmy. Najwyraźniej pewne sprawy należałoby od nowa posegregować, przemyśleć i nazwać. Najwyraźniej hipoteza okazała się błędna.
***
Wyjście do baru jak zwykle skończyło się u mnie w salonie. Jak zwykle z kolejną otwartą butelką, melancholijną muzyką i grami planszowymi na dywanie. Graliśmy w Dixit. I szło nam fatalnie. 5 prawie przypadkowych osób, 3 różne narodowości. Wzniosłe słowa: Tęsknota, Wybór, Strach, Bezpieczeństwo - rzucane były kolejno w przestrzeń i nikt z nas nie mógł rozszyfrować, jaki związek z nimi mają obrazki na kartach. Wątki myślowe błądziły w najdziwniejszych kierunkach i doprowadzały do zupełnie nowych skojarzeń i definicji.
***
Zostawiłam na razie słowa. Nie wiem, czy niektóre z nich mogę jeszcze użyć ponownie, nadać im zupełnie nowy kształt, kolor, sprawić żeby pachniały inaczej i doprowadzały wątki myślowe do innych definicji. Może pozostawione same sobie, wystawione na działanie czynników zewnętrznych, trochę przewietrzają, przesiąkną innym zapachem, skurczą się albo zmienią stan skupienia. Liczę na to, że same nadadzą sobie nowy kształt i formę. Liczę, że nowa hipoteza narodzi się sama. Liczę na to, że ta będzie właściwa.
***
Wyjście do baru jak zwykle skończyło się u mnie w salonie. Jak zwykle z kolejną otwartą butelką, melancholijną muzyką i grami planszowymi na dywanie. Graliśmy w Dixit. I szło nam fatalnie. 5 prawie przypadkowych osób, 3 różne narodowości. Wzniosłe słowa: Tęsknota, Wybór, Strach, Bezpieczeństwo - rzucane były kolejno w przestrzeń i nikt z nas nie mógł rozszyfrować, jaki związek z nimi mają obrazki na kartach. Wątki myślowe błądziły w najdziwniejszych kierunkach i doprowadzały do zupełnie nowych skojarzeń i definicji.
***
Zostawiłam na razie słowa. Nie wiem, czy niektóre z nich mogę jeszcze użyć ponownie, nadać im zupełnie nowy kształt, kolor, sprawić żeby pachniały inaczej i doprowadzały wątki myślowe do innych definicji. Może pozostawione same sobie, wystawione na działanie czynników zewnętrznych, trochę przewietrzają, przesiąkną innym zapachem, skurczą się albo zmienią stan skupienia. Liczę na to, że same nadadzą sobie nowy kształt i formę. Liczę, że nowa hipoteza narodzi się sama. Liczę na to, że ta będzie właściwa.
niedziela, 8 stycznia 2017
die Patentante
Za oknem sypał śnieg a przechodnie ślizgali się, przechodząc przez ulicę, która pokryła się cienką warstwą lodu. M. sączyła swoje cafe latte i co chwilę zerkała z niepokojem przez okno.
- jak chcesz to ja poprowadzę - mruknął T. i siorbnął ostatni łyk swojego Long Island. Miałam wrażenie, że między nim a Mo. wywiązała się milcząca rywalizacja. Panowie siedzieli naprzeciwko siebie z identycznymi drinkami i w opróżnianiu swoich szklanek byli już daleko przed nami.
N. wciąż siedziała z nosem w karcie, nie mogąc się zdecydować a A. sączył pomału Gin Tonic, zerkając z pogardą na nasze kolorowe, słodkie drinki. Ja też miała drinka z ginem. Bo fajnie jest mieszać wino z ginem. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. K. też była i też cos piła, ale najbardziej zajęta była dzwonieniem do swojego chłopaka, który własnie wylądował z powrotem w Atenach.
- Ale fajny wieczór! Wydawało mi się, że lekarze są nudni, przykładni i nie można się z nimi napić.
- Jesteśmy też ludźmi. Zwłaszcza w weekend.
- A macie swoje lekarskie toasty?
- Słucham??
- No takie typowo medyczne toasty... no na przykład... za śledzionę!
- Hm... nie... nie mamy. To znaczy do tej pory nie mieliśmy. Ale od dzisiaj pijemy tylko za śledzionę!
Nie wiem co biedna śledziona miała do naszego picia. W zasadzie powinniśmy pić za wątrobę. Ale żeby śledzionie i Mo. nie było przykro, niech i tak będzie.
- jak chcesz to ja poprowadzę - mruknął T. i siorbnął ostatni łyk swojego Long Island. Miałam wrażenie, że między nim a Mo. wywiązała się milcząca rywalizacja. Panowie siedzieli naprzeciwko siebie z identycznymi drinkami i w opróżnianiu swoich szklanek byli już daleko przed nami.
N. wciąż siedziała z nosem w karcie, nie mogąc się zdecydować a A. sączył pomału Gin Tonic, zerkając z pogardą na nasze kolorowe, słodkie drinki. Ja też miała drinka z ginem. Bo fajnie jest mieszać wino z ginem. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. K. też była i też cos piła, ale najbardziej zajęta była dzwonieniem do swojego chłopaka, który własnie wylądował z powrotem w Atenach.
- Ale fajny wieczór! Wydawało mi się, że lekarze są nudni, przykładni i nie można się z nimi napić.
- Jesteśmy też ludźmi. Zwłaszcza w weekend.
- A macie swoje lekarskie toasty?
- Słucham??
- No takie typowo medyczne toasty... no na przykład... za śledzionę!
- Hm... nie... nie mamy. To znaczy do tej pory nie mieliśmy. Ale od dzisiaj pijemy tylko za śledzionę!
Nie wiem co biedna śledziona miała do naszego picia. W zasadzie powinniśmy pić za wątrobę. Ale żeby śledzionie i Mo. nie było przykro, niech i tak będzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)