wtorek, 23 lipca 2013

Von mir aus...

Kilka ustaleń dotyczących wieczorku filmowego na facebooku i reklamy wyświetlające się z boku strony zaczęły same proponować mi tytuły, które warto obejrzeć. Samochód W. analizuje ruchy gałek ocznych kierowcy i sugeruje mu, kiedy powinien zrobić sobie przerwę w podróży. A ja wpisuję ręcznie setki danych z faktur do arkusza excel i czuję się głupsza od połowy tych nowoczesnych sprzętów i urządzeń, wystukując na klawiaturze cyferkę za cyferką i trzykrotnie sprawdzając, czy nie pomyliłam jakiejś wartości. 

***

- Co ty tak dyszysz? W sypialni cię słychać. Dopiero trzy kilometry.
- Nie. Wkurzaj mnie. Pod górę...
- Nie bądź frajer! Odwróć się i w dół zbiegaj!

A kiedy wyrównywałam już oddech, leżąc plackiem na dywanie, w głowie zaświtał pomysł tak zuchwały, że przez dłuższą chwilę z zakłopotaniem przyglądałam mu się tylko z bezpiecznego dystansu. Dopiero po bliższych oględzinach pozwoliłam sobie wyciągnąć pierwsze wnioski: Zuchwały, ale realny. Wymagający, ale kuszący zarazem. Nie na teraz. Ale zajął właśnie honorowe miejsce na liście: "must do". Sama siebie ostatnio zaskakuję.  

poniedziałek, 15 lipca 2013

... karawana jedzie dalej.

Zdarzają się takie wieczory, które ładują akumulatory na cały kolejny tydzień. Wszystkie akumulatory - te od głupiego uśmiechu zaadresowanego w przestrzeń - również. Prywatna impreza na kółkach. Rycząca bestia rozświetlona jak ciężarówka coca-coli przed Bożym Narodzeniem. Światła SkyTower migające w oddali. Fotel prezesa. Butelka zimnej coli na ławce w rynku. Krople deszczu rozmazujące się na mojej szybce. Podkład muzyczny do myśli w mojej głowie, jak w wakacyjnym, niskobudżetowym teledysku. Uwielbiam.

piątek, 12 lipca 2013

Pani Matka

Ścigałam się nocą z czarnym golfem po deszczowych ulicach Wrocławia. Czerwona Strzała miała ładny start i na chwilkę wyszła na prowadzenie, potem widziałam już tylko jego czarny odwłok z czerwonymi światłami. Urażona duma? Skądże! Nawet nie wiedziałam, że potrafię tak dynamicznie ruszać i tak szybko zmieniać biegi! Nie wiedziałam też, gdzie miała być meta.
- To co? Szybcy i wściekli?
- Na razie tylko wściekli. Zobaczymy czy szybcy też.

***

Uważniej obserwuję teraz świat. Wciąż szukam nowych inspiracji i bodźców. Pękła moja prywatna bańka mydlana, zza której wszystko wokół było trochę rozmazane i trochę nieostre. Ale zauważyłam to dopiero teraz. Jestem teraz z powrotem dzieckiem - chłonę, patrzę, słucham, uczę się, wyciągam wnioski. Myślę, że wiem już, jaki on kiedyś będzie. Będzie inny. Zupełnie inny. Będzie przeciwieństwem, nie sobowtórem. Chociaż kiedyś, w mojej bańce mydlanej wydawało mi się inaczej.

 "It’s a little too late for you to come back
Say it's just a mistake
Think I’d forgive you like that
If you thought I would wait for you
You thought wrong"


poniedziałek, 1 lipca 2013

Niepokojące jest przywoływanie ciepłego wspomnienia, jeśli czuje się całkowity chłód.

Lektion 1
Przetłumacz na język niemiecki:
Wieczorem mieliśmy pozwiedzać miasto, ale spóźniliśmy się na ostatni pociąg ponieważ John za późno wstał i potem potrzebował całą wieczność, żeby się przyszykować, więc byłam na niego trochę zła.

No dobra... Abends...wollten wir... ein... einen?... <tu nastąpiła dłuuuga chwila pełna zadumy>... shit. Nie dam rady.

***

Początkowo przeraził mnie nadmiar wolnego czasu. Przywykłam do życia z napiętym grafikiem, planami na najbliższe kilka tygodni, motywującą perspektywą egzaminu wiszącego nad głową jak gradowa chmura. Pomysł na spędzenie każdej chwili był tak oczywisty, że przestałam praktycznie używać wyższych ośrodków mózgowych do planowania mojego dnia. Jestem zmęczona - śpię, jestem w stanie się uczyć - uczę się, jestem głodna - jem, nie mogę się skupić - kawa. Z pewnością wypracowałam już sobie dodatkowe drogi odruchu na powyższe bodźce. Zanikły natomiast niektóre połączenia ośrodka kreatywnego myślenia i mechanizmu nagrody. Trochę trwało, zanim z głębin tego mrocznego pomysłowego chaosu wyłonił się plan piękny w swojej prostocie. Pomalutku wprowadzam go w życie i z radością stwierdzam, że po raz pierwszy od dawna jest całkowicie mój - nastawiony na moje potrzeby i moje oczekiwania. Nie muszę zestawiać go z żadnym innym planem ani szukać kompromisów. Zabawne, jak bardzo zapomniałam już siebie.