Herr M. wszedł do dyżurki pielęgnierskiej.
- Pani jest zmęczona - zapytał jak zwykle bez znaku zapytania. A może tym razem było to pewne stwierdzenie.
-... tak. Miałam ciężki dyżur.
- Tak to wygląda na intensywnej terapii. Teraz to zupełnie inny poziom. Zupełnie inna medycyna. Wy ratujecie ludzkie życie.
Nabrałam powietrza żeby powiedzieć mu, że wcale nie ratujemy życia. Ratujemy oddech w płucach, bicie serca i krążenie krwi. Ratujemy funkcję poszczególnych organów. Wielu z nich nie udaje nam się uratować. Wielu procesom nie jestesmy w stanie zapobiegać. A z tym życiem, z tym co pozostało po wielomiesięcznym pobycie u nas, pacjent będzie musiał poradzić sobie sam. On i jego rodzina. Bo sam pacjent jeszcze za dużo nie rozumie. I możliwe, że nigdy nie będzie za dużo rozumiał. Nabralam powietrza i wypusciłam je nosem. Pomyślałam, że Herr M. pracuje na intensywnej terapii dłużej niż ja żyję. I skoro do tej pory nie tupnął nogą i nie opuścił oddziału, to dyskusja na ten temat nie ma sensu.
- Pójdę już do domu, muszę się przespać. Miłego dnia - powiedziałąm i opuściłam oddział. Po raz kolejny bez tupnięcia nogą.
- Pani jest zmęczona - zapytał jak zwykle bez znaku zapytania. A może tym razem było to pewne stwierdzenie.
-... tak. Miałam ciężki dyżur.
- Tak to wygląda na intensywnej terapii. Teraz to zupełnie inny poziom. Zupełnie inna medycyna. Wy ratujecie ludzkie życie.
Nabrałam powietrza żeby powiedzieć mu, że wcale nie ratujemy życia. Ratujemy oddech w płucach, bicie serca i krążenie krwi. Ratujemy funkcję poszczególnych organów. Wielu z nich nie udaje nam się uratować. Wielu procesom nie jestesmy w stanie zapobiegać. A z tym życiem, z tym co pozostało po wielomiesięcznym pobycie u nas, pacjent będzie musiał poradzić sobie sam. On i jego rodzina. Bo sam pacjent jeszcze za dużo nie rozumie. I możliwe, że nigdy nie będzie za dużo rozumiał. Nabralam powietrza i wypusciłam je nosem. Pomyślałam, że Herr M. pracuje na intensywnej terapii dłużej niż ja żyję. I skoro do tej pory nie tupnął nogą i nie opuścił oddziału, to dyskusja na ten temat nie ma sensu.
- Pójdę już do domu, muszę się przespać. Miłego dnia - powiedziałąm i opuściłam oddział. Po raz kolejny bez tupnięcia nogą.