piątek, 26 grudnia 2014

Lulaś

W tym roku choinka w końcu nie jest złoto-czerwona. A pod nią zamiast prezentów leżą torby książek, odkurzacz i środki czystości. W tym roku o dziwo wszyscy w domu. A ja zamiast sylwestrowych kiecek, szukam w internecie firm meblarskich i transportowych. M. biega po pokojach z miarką i próbnikami tkanin. Tylko kot leży zawsze tam, gdzie leżał i zasłania ogonem czujnik dekodera- jedyny stały punkt tegorocznych Świąt.
Zabrakło mi trochę tych stałych punktów. Zabrakło mi równowagi. Zbyt wiele dynamiki dookoła, zbyt statycznie w środku.


wtorek, 16 grudnia 2014

"Zeszłaś na psy"

Szczerze wątpię, by osoby prowadzące i przygotowujące poranne programy radiowe zdawały sobie sprawę, jak wielka odpowiedzialność spoczywa codziennie na ich rękach. Odpowiedzialność za moje poranne dobre samopoczucie i pozytywny nastrój. 6 stacji radiowych wgranych w pamięć mojego radia samochodowego, a i tak zdarza się, że na wszystkich z nich w tym samym momencie pojawiają się w kółko te same reklamy, te same informacje i komunikaty meteorologiczne, albo te same opatrzone muzyczne "hity". W końcu  ile razy można słuchać "La Bamba", stojąc na  światłach na skrzyżowaniu Borowskiej z Dyrekcyjną?

***

Z rękoma w kieszeniach fartucha chodzimy za lekarzem od drzwi do drzwi, oglądając pacjentów jak jakieś szpitalne eksponaty. Szybko, pobieżnie, bez szczególnego zainteresowania, z zawstydzonym "do widzenia" rzuconym na koniec w podłogę.
- A pan z czym leży?
- Ja po operacji kolana jestem.
- No, kolana. Widzicie państwo. A kto pana operował?
- A ja nie wiem. Taki pan doktor wysoki.
- No, spuchnięte jeszcze, ale goi się widzicie państwo. Jak pan się nazywa?
- Kowalski. Jan.
- Pan Kowalski. Zapiszcie sobie. To sobie potem pana zdjęcie obejrzymy... a państwo już wiedzą, jakie specjalizacje wybiorą?
- Zobaczymy jakie rzucą - przez grupę przetacza się fala ponurego śmiechu.
- No tak... a pani może już sobie wybrała kierunek?
- Tak. Na zachód.

***

Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości 
Jak ty

Pidżama Porno


piątek, 12 grudnia 2014

Aspiryna

Najważniejsze, to na coś czekać.
I żeby zawsze mieć na co czekać.
I jeszcze żeby od czasu do czasu coś, na co czekamy zrobiło nam niespodziankę i okazało się być trochę inne, niż oczekiwaliśmy. Pozytywnie lub negatywnie - byle we względnej równowadze.
Mój "łososiowy" pokój okazał się być pokojem lalki Barbie.
Za to mój poziom niemieckiego okazał się być wyższy niż sądziłam.
Pigwówka T. okazała się być niestety wytrawna.
Kot okazał się być natomiast nie taki gruby jak przypuszczaliśmy. Wystarczyło go wykąpać, żeby ocenić ile tak naprawdę kota jest w kocie.
Czekam na Święta, czekam na kominek, na Nowy Rok i na pierwsze narty. Czekam na sobotni poranek z cynamonową kawą wypitą na spokojnie i na ładniejszą pogodę, żeby móc pobiegać na zewnątrz zamiast na bieżni. Czekam na drobiazgi i na duże wydarzenia. Te odległe i te bardzo bliskie. Te, które na pewno nadejdą i te, które prawdopodobnie nigdy się nie wydarzą. Mniej lub bardziej cierpliwie. Z większą lub mniejszą wiarą i zestawem oczekiwań.
Niech zaskakują. Nadają prędkości  i momentu obrotowego, zmieniają płaszczyzny i kąty. Od tego przecież są, bez nich byłoby nudno.


I truly believe there exists some combination of words - there must exist certain words in a certain specific order that would explain all of this, (...), I just can't ever seem to find them.

Walter White, Breaking Bad 

 

środa, 3 grudnia 2014

Orange Fresh

- A w ogóle to kim jesteś?
- Tylko kimś, kto wie z własnego doświadczenia, jak pociągająca może wydawać się myśl, że możesz komuś pomóc miłością. 
- Mogłabym przysiąc, że dopiero co się poznaliśmy - powiedziała Madeleine. - I że nic o mnie nie wiesz. 
Henry wstał. Z lekko urażoną miną, ale z niewzruszoną pewnością siebie oznajmił:
- Ludzie nie ratują innych ludzi. Ratują siebie. 
Zostawił ją z tymi słowami, żeby miała o czym myśleć. 
Kobieta z potarganymi włosami gapiła się w telewizor, zawiązując i rozwiązując pasek szlafroka. Młoda Murzynka, też w wieku studenckim, siedziała przy stole prawdopodobnie ze swoimi rodzicami. Sprawiali wrażenie przyzwyczajonych do tego miejsca. Po kilku minutach wrócił Leonard. 

Intryga Małżeńska 
Jeffrey Eugenides