niedziela, 28 lutego 2016

Hermannsdenkmal

Miałam miskę truskawek. Sztucznych, perfumowanych, plastikowych, piekielnie drogich. Najlepszych na świecie!
Miałam ciepło słońca na twarzy. Ciepło fioletowego kocyka na kolanach. Ciepłe cappuccino na stoliku. I Twoją ciepłą dłoń na mojej dłoni.
Miałam te przyjemne ciarki. Uchwyciłam to dziwne zjawisko, które obserwuję w Twoich oczach. Własnie wtedy kiedy pochylasz się nade mną. Przez ułamek sekundy patrzysz tak bardzo inaczej.
Miałam udany weekend.  

niedziela, 14 lutego 2016

Chewbacca

Walentynkowy wieczór. A. wcina w kuchni kanapkę na stojąco. Przychodzę do niego - w jednej ręce dymiące żelazko, w drugiej moja najlepsza satynowa koszulka nocna z wypaloną pośrodku dziurą.
- O nie... ale po to co prasowałaś?
- Żeby ładnie wyglądać!
- Może tego się nie prasuje...
- Zawsze prasowałam! Ale porządnym żelazkiem! Zobacz jakie to jest podrapane i zardzewiałe! Musimy kupić nowe. I nową piżamkę dla mnie...
- Nie martw się. To żelazko i tak chciałem wyrzucić. Kosztowało jakieś 3 euro.
- A to spoko. Piżamka tylko 10 razy więcej... - dramatycznym gestem wrzucam ją do kosza na śmieci.
-Mhm... a tak przy okazji to ładnie pachniesz. - płynne zagranie. Nieźle.
- Dzięki. Ty pachniesz jak... szynka z jalapeño.
- No! Jak prawdziwy meksykanin w walentynki!  

środa, 10 lutego 2016

Maria Fernanda

"A heart isn’t something like a steak that spoils and rots.
 It’s like a big mac…it gets old, but it lives forever."
Ricki
Ricki and the Flash




sobota, 6 lutego 2016

Rheuma faktor

Weekendy wyjęte z życia. Dni przespane do połowy w ślepej masce Zorro na twarzy . Noce przedreptane pustymi szpitalnymi korytarzami. I wiatr, który śpiewa upiorne kołysanki, gdy próbuję zdrzemnąć się chwilkę w pokoju na czwartym piętrze. I przesadnie różowe, spóźnione wschody słońca. Poniedziałkowe długie poranne kąpiele, podczas których topię w gorącej wodzie zapach stresu i gęsią skórkę. I twoje rozczochrane włosy, kiedy otwierasz mi drzwi w sobotnie poranki. Dzień dobry. Dobranoc. Dobry wieczór.