poniedziałek, 27 kwietnia 2015

"Close your eyes"

Słowny fast food. Fast foodowe informacje. Wiadomości w wersji instant.  Emocje zapakowane w pudełeczka "take-away". Z długą datą przydatności. W porcjach gotowych do odgrzania. Nawet talerza nie trzeba brudzić. 
Nie karm mnie tym. 
Wolę poczekać cierpliwie na dobrą kolację. Lekką, zbilansowaną i zdrową. Przygotowaną z uczuciem, podaną ładnie na białym talerzu. 
Baw się słowami. Każde z nich smakuje przecież inaczej. Każda kuchnia świata przygotowuje je na inny sposób. A połączone rozważnie, umiejętnie i w odpowiednich ilościach dają wspaniały efekt kulinarny. 
A na deser? Na deser możemy po prostu pomilczeć. Żeby te rozmowy nie wyszły nam bo(cz)kiem. 
   

środa, 22 kwietnia 2015

¿Qué piensas sobre...

W trakcie rozmowy A. swobodnie wyciągnęła z torebki swoją lustrzankę, bez słowa wstała, odeszła kilka kroków i zaczęła robić nam zdjęcia. Wszystko to odbyło się tak naturalnie, jakby A. miała swoją lustrzankę w torebce każdego dnia i używała jej równie często jak telefonu komórkowego. My natomiast na widok aparatu poruszyłyśmy się niespokojnie na kanapie.
- Mamy pozować?
- Nie.  Macie dalej rozmawiać - padło zza dużego kwiatka w doniczce.
Przy stygnącej pizzy rozmawiałyśmy o planach na najbliższe kilka miesięcy. O zasiłkach dla bezrobotnych. Stażach, ślubach, specjalizacjach i dzieciach. O dokumentach, terminach, ubezpieczeniach, zniżkach, świadczeniach i kartach kredytowych. O przyszłych teściowych. O emigracji i miejscach pracy.
Przez chwilę pożałowałam, że nie mogę tak jak A. wyciągnąć z mojej torebki lustrzanki i schować się z nią za tym dużym kwiatkiem w doniczce.  

***

Zdefiniuj szczęście. Powiedz, czym jest dla Ciebie niezależność. Jaką jednostką będziesz mierzył sukces? Jaki wzrost akcji serca na widok drugiej osoby opisałbyś jako zakochanie? Jakiej wysokości mur byłbyś w stanie przeskoczyć? I co rozumiesz jako porażkę?
Zagramy?


czwartek, 16 kwietnia 2015

Kizomba

Zawsze unikałam jak ognia wszelkiego rodzaju instrukcji obsługi i opisów budowy sprzętów, maszyn i urządzeń, których używałam. To, co znajdowało się w środku stanowiło dla mnie święta, hermetyczną, nienaruszalną zagadkę spójności i kompatybilności wielu małych części, tworzących razem funkcjonalną całość. Tymczasowe rozmontowanie tej spójności i podjęcie próby zrozumienia zasad obowiązujących we wnętrzu maszyny wydawało się przerastać wielokrotnie moje kompetencje i budziło we mnie zawsze spory niepokój. To, co przestawało działać, lądowało więc dla pewności jeszcze kilka razy na podłodze, a kiedy ten profesjonalny i opatentowany sposób naprawy nie przynosił pożądanego efektu - sprzęt po prostu wychodził z użycia i trafiał gdzieś na półkę lub dno szuflady.
Wygląda jednak na to, że czasem np. w ramach wiosennych porządków, warto podjąć wyzwanie, zajrzeć do środka, rozebrać wszystko stopniowo na czynniki pierwsze, trochę się przy tym namęczyć i napocić, spróbować zmontować je starannie od nowa i z bijącym sercem raz jeszcze wcisnąć przycisk "start". Jak to zresztą zwykle bywa z majsterkowaniem - zostało mi w ręce kilka drobnych części. Najwyraźniej nie były tak niezbędne, jak mi się do tej pory wydawało. Najwyraźniej nie warto czytać instrukcja obsługi skoro nie przewidują dodatkowych wariantów spójności i kompatybilności.

   
           

wtorek, 7 kwietnia 2015

5.54min/km

"Gwiazda spadła. Wymyśl życzenie!"
O czym może myśleć spadająca gwiazda? Może o tym, że wcale nie chce jeszcze spadać? Może o tym, jakim torem powinna lecieć, by lecieć jak najdłużej i nie spalić się już po chwili. Może obciążanie spadających gwiazd własnymi życzeniami tylko skraca ich lot i jest zwyczajnie niehumanitarne? Może życzenia przyczepione do gwiazd wędrują razem z nimi w nicość i nigdy nikt ich już nie odnajdzie? Może przepakowywanie przypadkowych zjawisk i przedmiotów ciężarem własnych oczekiwań powinno zostać odgórnie zabronione?
Moje awokado nareszcie wykiełkowało. Dopiero wtedy, kiedy przestałam wgapiać się w nie z nadzieją każdego ranka. W świętym spokoju, na złość mojej niecierpliwości. A może w ramach nauczki na przyszłość.

  

niedziela, 5 kwietnia 2015

Fool in love with me

Może to wszystko
dzieje się w 
laboratorium?
Pod jedną lampą w dzień
i miliardami w nocy?

Może jesteśmy pokolenia próbne?
Przesypywani z naczynia w naczynie,
potrząsani w retortach,
obserwowani czymś więcej niż okiem,
każdy z osobna
brany na koniec w szczypczyki?

Może inaczej:
żadnych interwencji?
Zmiany zachodzą same
zgodnie z planem?
Igła wykresu rysuje pomału
przewidziane zygzaki?

Może jak dotąd nic w nas ciekawego?
Monitory kontrolne włączane są rzadko?
Tylko 
gdy wojna i to raczej duża.
niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi.
czy pokaźne wędrówki z punktu A do B?

Może przeciwnie:
gustują tam wyłącznie w epizodach?
Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie
przyszywa sobie guzik do rękawa.

Czujniki pogwizdują,
personel się zbiega.

Ach cóż to za istotka
z bijącym w środku serduszkiem!
Jaka wdzięczna powaga
w przewlekaniu nitki!
Ktoś woła w uniesieniu:
Zawiadomić Szefa,
niech przyjdzie i sam popatrzy!



Wisława Szymborska "Wiara"