niedziela, 31 marca 2013

Misz masz

Wprawiłam w zakłopotanie porannych użytkowników kuchennego blatu, kiedy zeszłam na dół w piżamie w poszukiwaniu mleka.
- Jak to jest? Przestawiamy czas na letni o konkretnej godzinie:  np. o 2.00 nagle robi się 3.00. A co by było jakbym miała samolot/pociąg/ autobus o 2.30?
Zanotować: nigdy nie podróżować w dniu zmiany czasu.

***

H. nie doceniła fenomenu "Atlasu chmur". A ja zachwyciłam się nim na nowo. Dopiero teraz, kiedy znam już całą historię udało mi się odkryć kilka nowych szczegółów, powiązać parę nowych wątków i zrozumieć odrobinę więcej. Uwielbiam filmy, które można oglądać wielokrotnie. Takie, które wciąż czymś zaskakują.

***

Ponarzekałabym trochę na pogodę ale już niedobrze mi się robi od słuchania tych narzekań. I tym sposobem ponarzekałam sobie na narzekanie o pogodzie. Wygląda na to, że zgubienie czapki i rękawiczek było jak dotąd największym błędem tego roku.

***

T. publicznie stwierdził dzisiaj, że dobry ze mnie kierowca. I mam na to świadków! Oni też mieli osłupiałe miny...

 

niedziela, 17 marca 2013

Mogę go nazwać Frank?

Praca domowa ze spontanicznego podejmowania decyzji i przedkładania pragnień nad obowiązki odrobiona. Co prawda nie we własnym domu, ale to chyba nawet podnosi jej wartość dydaktyczną. Mam nadzieję, że jesteś dumny.
"Pamiętasz, jak przychodziłaś tu po lekcjach "na herbatę"?
Pamiętam. Zmarnowaliśmy sporo herbaty. Nie lubię pić zimnej.
I chociaż od dawna nie masz już tej miętowej herbaty w kuchni, a ja nie mam już tego śmiesznego łaskotania i skręcania w brzuchu, kiedy tak leżymy razem w Twoim pokoju, to przecież nic nie szkodzi. Po stanie tachykardii, tachypnoe i skurczu jelit na tle psychogennym, przyszedł stan homeostazy. I jest mi z nim fizjologicznie dobrze. A koniczyna jeszcze urośnie, nie martw się.

czwartek, 14 marca 2013

Was fur Beschwerden haben Sie?

Na domowy telefon zadzwoniła jakaś urocza pani. Zasada jest prosta: jeżeli dzwoni domowy telefon to wiedz, że coś się dzieje. Mam wrażenie, że odkąd weszliśmy w posiadanie zastrzeżonego numeru - odbieramy jeszcze więcej telefonów od ludzi chcących nam wcisnąć garnki/ zaprosić na prezentację odkurzaczy/ zaanonsować, że wygraliśmy jakąś nagrodę/ zaproponować ofertę darmowego wszystkiego. Spodziewałam się tego, odbierając telefon i nie pomyliłam się. Po moim "halo" usłyszałam tylko, jak płuca uroczej pani ze świstem wypełniają się powietrzem ... i tu nastąpił trwający około 2 minut monolog. Pani zadzwoniła do mnie ze wspaniałą ofertą badań screeningowych w kierunku chorób serca i zaproponowała sponsorowane przez ONZ (mam nadzieję, że chodziło jej o NFZ) badanie za pomocą pulsoksymetru (które jak się okazało przypomina badanie EKG - ??!!). Dzięki temu wspaniałemu, nowoczesnemu urządzeniu można, jak się okazało, na wczesnym etapie wykrywać i monitorować choroby serca. Niezwykłe, ile możliwości daje nam pomiar saturacji krwi i tętna... Co więcej! Na podstawie niniejszego badania zostanie wdrożona również indywidualna terapia i sfinansowany pobyt w sanatorium!
Po kilku nieudanych próbach wtrącenia się do niniejszego monologu, skapitulowałam. Dyskusja na temat znanego mi zastosowania pulsoksymetrów najprawdopodobniej nie miałaby sensu. Być może firma, którą ta pani reprezentuje, naprawdę wpadła w posiadanie jakiegoś pulsoksymetru z przyszłości, dzięki któremu jakakolwiek dalsza diagnostyka serca nie jest już konieczna i jeden prosty wynik przesądza o sposobie leczenia.  
W każdym razie moje uprzejme: "dziękuję, nie jestem zainteresowana" spotkało się z oburzeniem. Jak to?! Nie chcę zadbać o swoje zdrowie?! Poddać się bezpłatnej terapii w sanatorium?!!
"Dziękuję, ale... ja mam 23 lata... a teraz poczułam się tak STARO".