Na domowy telefon zadzwoniła jakaś urocza pani. Zasada jest prosta: jeżeli dzwoni domowy telefon to wiedz, że coś się dzieje. Mam wrażenie, że odkąd weszliśmy w posiadanie zastrzeżonego numeru - odbieramy jeszcze więcej telefonów od ludzi chcących nam wcisnąć garnki/ zaprosić na prezentację odkurzaczy/ zaanonsować, że wygraliśmy jakąś nagrodę/ zaproponować ofertę darmowego wszystkiego. Spodziewałam się tego, odbierając telefon i nie pomyliłam się. Po moim "halo" usłyszałam tylko, jak płuca uroczej pani ze świstem wypełniają się powietrzem ... i tu nastąpił trwający około 2 minut monolog. Pani zadzwoniła do mnie ze wspaniałą ofertą badań screeningowych w kierunku chorób serca i zaproponowała sponsorowane przez ONZ (mam nadzieję, że chodziło jej o NFZ) badanie za pomocą pulsoksymetru (które jak się okazało przypomina badanie EKG - ??!!). Dzięki temu wspaniałemu, nowoczesnemu urządzeniu można, jak się okazało, na wczesnym etapie wykrywać i monitorować choroby serca. Niezwykłe, ile możliwości daje nam pomiar saturacji krwi i tętna... Co więcej! Na podstawie niniejszego badania zostanie wdrożona również indywidualna terapia i sfinansowany pobyt w sanatorium!
Po kilku nieudanych próbach wtrącenia się do niniejszego monologu, skapitulowałam. Dyskusja na temat znanego mi zastosowania pulsoksymetrów najprawdopodobniej nie miałaby sensu. Być może firma, którą ta pani reprezentuje, naprawdę wpadła w posiadanie jakiegoś pulsoksymetru z przyszłości, dzięki któremu jakakolwiek dalsza diagnostyka serca nie jest już konieczna i jeden prosty wynik przesądza o sposobie leczenia.
W każdym razie moje uprzejme: "dziękuję, nie jestem zainteresowana" spotkało się z oburzeniem. Jak to?! Nie chcę zadbać o swoje zdrowie?! Poddać się bezpłatnej terapii w sanatorium?!!
"Dziękuję, ale... ja mam 23 lata... a teraz poczułam się tak STARO".