czwartek, 30 maja 2013

Wielołasice i mysikradzieje

Mieszkanie na poddaszu ma swoje poważne minusy. Deszcz tłucze o dach i szyby tak mocno, że skupienie się na czymkolwiek jest sporym wyzwaniem. Zwłaszcza kiedy obiekt, na którym powinnam się skupić - farmakologia - jest równie interesujący, co ustawa o wywozie nieczystości. Zresztą nie ma chyba dobrej pogody do nauki. W słoneczne dni żałuję, że nie mogę spędzić czasu na dworze, w deszczowe - ciśnienie spada tak nisko, że nawet morze kawy nie może mi pomóc. Idąc tym tropem, powinnam dostać jakąś specjalną nagrodę za wytrwanie tylu lat w szkole i na studiach, za codzienną walkę z samą sobą, moim lenistwem, warunkami biometrycznymi i zmęczeniem.
Deszcz właśnie przestał padać. Wygląda na to, że Ktoś tam na górze zlitował się nade mną. Albo chce ująć mi mojego bohaterstwa i męczeństwa. Tak czy inaczej pora wracać do roboty. 

niedziela, 26 maja 2013

"Nie wezmę czerwonego namiotu na Woodstock. Będzie wyglądać jak burdel"

- I co? Będziemy tam codziennie jeździć po chleb? A co, jak w pobliżu nie będzie żadnego sklepu?
- Co ty! Wiesz ile tam chleb kosztuje? Chleb będzie tylko okazjonalnie!
- To co będziemy jedli na śniadanie?? Sam pasztet??!
- No tak.
- Łyżką prosto z puszki??!
- Co? Już nie chcesz jechać?
- Nie zjem samego pasztetu. Kupię sobie swój własny, prywatny słoik nutelli. Nutellę mogę jeść łyżką ze słoika.
- No ciekawe gdzie go zmieścisz.
- Ale jak to? Pasztet z puszki przez miesiąc?
- Dobra, żartuję, będziemy tam kupować jakiś chleb.

Kupiłam namiot. Miał się łatwo rozkładać i składać. Rozłożył się faktycznie łatwo. Przerosło mnie jednak złożenie go z powrotem. Po przestudiowaniu obrazkowej instrukcji i kilku tutoriali na youtube pt: "składanie namiotu quechua dla opornych idiotów" ostatecznie się poddałam i poszłam szukać pomocy u H. Jej zajeło to 20 sekund bez zaglądania do instrukcji. Wniosek? Albo jestem stworzona do wyższych celów niż składanie namiotu albo studia zrobiły ze mnie debila, który umie tylko znaleźć informację, sprawdzić jej wiarygodność w kilku innych źródłach, zakuć na pamięć, ale wciąż nie potrafi wykorzystać swojej wiedzy w życiu codziennym.

sobota, 11 maja 2013

Nam nie wolno chorować

Wezwałam na dywanik Ministra ds Mojego Zdrowia i Samopoczucia.
- Zdaje pan sobie sprawę, jak wiele strat poniosłam przez pana niedopatrzenia? Chyba nie muszę tłumaczyć, jak ważny był dla mnie tamten wyjazd? Szykowałam się do niego tyle czasu... a teraz proszę - siedzę tu z panem pośród zasmarkanych chusteczek, pustych opakowań po lekach i nie mam nawet siły, żeby zabrać się za cokolwiek innego i wykorzystać ten stracony czas na coś choć odrobinę pożytecznego. Co ma pan na swoje usprawiedliwienie?
- Zapewniam panią, że nasze ministerstwo pracuje na najwyższych obrotach. Wciąż namierzamy i identyfikujemy wroga. Wygląda na to, że to profesjonalista, złamał naszą pierwszą linię obrony, a teraz jest niewidoczny dla przeciwciał, wciąż nie możemy odpowiednio uzbroić się przeciwko niemu.
- Proszę uruchomić wszystkie dostępne siły, to sprawa najwyższej wagi! Jutro chcę już czuć się lepiej i zabrać się w końcu za zaległości. A teraz przepraszam pana, pójdę się jeszcze zdrzemnąć... Ah, panie ministrze! Mam nadzieję, że zdaje pan sobie sprawę, że pana kolejna porażka nie wchodzi w grę? W przeciwnym razie będę nalegać na pana niezwłoczną dymisję. Zbyt dużo tracę na pana niekompetencji. To wszystko. Dobranoc panu.


poniedziałek, 6 maja 2013

Nie wiem, co robiłam przez cały dzień

Podróże kształcą, bawią i wychowują. Oto kilka wniosków z kończącej się własnie majówki:
1. TLK prowadzą w Poznaniu sprzedaż biletów na konkretne miejsca w konkretnym wagonie, a Poznaniacy bardzo tego przestrzegają
2. Toruń nie słynie wcale w pierników, tylko z tanich drinków i pysznej pizzy
3. Krowy mają dziwne oczy i wsadzają sobie język na zmianę do jednej i drugiej dziurki od nosa.
4. Wiejskie psy gryzą po łydkach
5. Pogoda z Wrocławia przykleja się do dachu samochodu i wędruje za nami przez pół Polski
6. Z wiatrówki strzela się trudniej niż myślałam, a jeszcze trudniej się ją nabija
7. Słowiańskie pieśni ludowe w połączeniu ze współczesnym rapem wcale nie są głupim połączeniem. Zwłaszcza, kiedy puszczone zostają na cały regulator, przy otwartych szybach, z zimnym łokciem w zestawie
8. W Przemyślu są same kościoły
9. Majówka trwa zdecydowanie za krótko, niezależnie od czasu jej trwania.