Mówią: podążaj za głosem serca.
Równie dobrze mogłabym podążać za jakimś radosnym trzylatkiem, który w swojej dziecięcej naiwności biegłby z wyciągniętymi rączkami do wszystkiego co ładne, kolorowe i błyszczące. A potem płakałby głośno, że nie może mieć tego wszystkiego na własność. Moje serce potrzebuje stałego nadzoru rodzicielskiego. Aż strach spuścić je na chwilę z oka.
Równie dobrze mogłabym podążać za jakimś radosnym trzylatkiem, który w swojej dziecięcej naiwności biegłby z wyciągniętymi rączkami do wszystkiego co ładne, kolorowe i błyszczące. A potem płakałby głośno, że nie może mieć tego wszystkiego na własność. Moje serce potrzebuje stałego nadzoru rodzicielskiego. Aż strach spuścić je na chwilę z oka.