poniedziałek, 30 maja 2016

Brückentage

Siedziałam na trawie w letniej sukience. Powietrze pachniało grillem i palonym ziołem. Niekoniecznie w tej kolejności. Pomyślałam jak bardzo brakuje mi dużego miasta. Tłumów młodych ludzi nad Odrą w ciepły wieczór. Gwarnych knajpek i barów otwartych do rana. Dużych centrów handlowych. Kolejki do tej słynnej lodziarni, do której jeszcze nie dotarłam.
Siedziałam na trawie w letniej sukience. Przez małą dziurkę gdzieś na koniuszku serca kropelka po kropelce uciekały resztki smutków. Uzupełniałam je piwem żeby się bilans zgadzał. Najważniejsze to żeby się bilans zgadzał.
W zasadzie nic się nie zmieniło. Każdego ranka wyglądam przez okno w poszukiwaniu sylwetki Hermana na wzgórzu. Czasem nie widać go jeszcze spod gęstej porannej mgły. Wychodzę ze szpitala i powietrze też pachnie grillem. A czasem świeżo skoszoną trawą. Pilnuję, żeby się bilans zgadzał. Żeby smutki nie gromadziły się w sercu w zbyt dużych ilościach. Od czasu do czasu trzeba je wypocić dla zdrowia. Małe dziurki z reguły szybko się goją. Tą w prawym uchu regularnie maltretuję, gdy przypominam sobie, żeby założyć kolczyki. Tą na koniuszku serca lepiej zostawię w spokoju.          

poniedziałek, 23 maja 2016

Pan tu nie stał

Izba przyjęć,  późny wieczór. Na leżance siedzi ośmiolatek z lewą ręką gabarytów sporego melona. Nie wie co to było ale było żółto -czarne i miało żądło. Na krześle obok siedzi matka z około trzyletnią córką. Zadaję kilka standardowych pytań w trakcie badania. Wyuczone ruchy,  wyuczona kolejność, wyuczone zwroty - wywiad,  badanie,  dokumentacja,  wenflon,  leki. Mój rytuał przerywa trzylatka,  która teatralnym szeptem pyta mamę :
- A czemu ta pani tak śmiesznie mówi?!
Matka czerwienieje, zerka na mnie zaniepokojona:
- Normalnie,  kochanie. Po niemiecku.
- Po mojemu niemiecku - dorzucam i szczerzę się do matki, która oddycha z ulgą. "Król jest nagi "- myślę sobie.


poniedziałek, 16 maja 2016

Piacere

Krótki, intensywny, napędzany czarną, gęstą kawą urlop. Włoskie słońce zarumieniło mi policzki i czubek nosa. Włoskie uliczki wygniotły na stopach kilka pęcherzy. Włoskie piosenki wsiąkły głęboko pod skórę. Włosko-niemieckie rozmowy wyostrzyły zmysły i doprowadziły wątki myślowe do kilku ciekawych konkluzji. Mogę wracać do pracy.