niedziela, 25 października 2015

Wanna be a Rockstar?

Pan Technik podał mi swój tablet, żebym podpisała, że internet został podłączony. W końcu. Po 3 tygodniach.  Swoją drogą nie wiem co to za nowa moda z tymi podpisami palcem na tablecie. Długo pracowałam nad tym, żeby mój podpis na papierze nie wyglądał jak podrobiony przez ośmiolatka. Według niektórych dalej powinnam zresztą nad tym popracować. Na wersję elektroniczną nie byłam przygotowana. Oddałam więc szybko tą żenującą karykaturę mojego nazwiska i zamknęłam drzwi. 
- Działa? 
- Działa. - A. zdążył już przyssać się do swojego komputera. - To co? Przez następny tydzień nie rozmawiamy?   

Swoją drogą brak internetu przez tak długo okres czasu zaoszczędził nam najwyraźniej sporo stresu. 
W Meksyku huragan a w Polsce wybory...

wtorek, 13 października 2015

Are you happy? Do you believe in aliens?

- Jak pani uważa?  Tak?  Czy trochę bardziej w dół? - Dr. M. obiecał dziewięciolatkowi, że już nie będzie miał odstających uszu,  z których śmieją się koledzy w szkole. Dlatego teraz przy stole operacyjnym od dobrych kilku minut próbował ustawić małżowiny tak, żeby nie okazać się niesłownym.
- Ja nie wiem panie doktorze. Pierwszy raz w życiu widzę taki zabieg.
- Ale pani zdanie ma tutaj kluczowe znaczenie. Kobiecy punkt widzenia. Co taki prosty chirurg jak ja może wiedzieć o estetyce?
- A potem będzie moja wina?
Przemilczałam fakt, że głowa chłopca była całkowicie ukryta pod serwetami operacyjnymi i nie istniał żaden punkt odniesienia, względem którego można by ustawić uszy pod odpowiednim kątem. Sale operacyjne to mało adekwatne miejsce do rozmów o estetyce.