wtorek, 20 listopada 2012

Kurczak-robotnica i kurczak-truteń

Wracaliśmy w ciemnościach listopadowej niedzieli - do domu, do rzeczywistości, do siebie. Rozmawialiśmy szeptem, na tylnym siedzeniu drzemał przecież P. Nawigacja pogubiła się i nie znalazła autostrady, którą jechaliśmy. Nie wygraliśmy nic ze zdrapek kupionych na stacji benzynowej. Nie doszliśmy, jak to jest z tym znoszeniem jajek. Widzieliśmy sarni zadek przy drodze. Zatankowaliśmy paliwo za 5.69, a na kolejnych stacjach było już za 5.54. Podróże kształcą, rozmowy zbliżają. Wierzę, że będzie dobrze.

1 komentarz: