Siedziałyśmy z M. nad kubkami gorącej kawy i nieprzyzwoicie dużymi kawałkami nieprzyzwoicie słodkiego ciasta. M. wypoczęta, opalona, z kolorowymi bransoletkami na ręce i swoim ślicznym żółtym, wiosennym plecaczkiem w środku zimy i mrozu. Opowiadała o swoich dalekich podróżach i egzotycznych doświadczeniach. I o tym, ze zgubiła sie gdzieś w definicjach słów. Do tego stopnia, ze zaczęła wątpić w istnienie tego, co za definicją kryć sie powinno. Lata wspólnego kucia do egzaminów nauczyły nas, że zdefiniować to znaczy najpierw zrozumieć. Najwyraźniej obie nie zrozumiałyśmy. Najwyraźniej pewne sprawy należałoby od nowa posegregować, przemyśleć i nazwać. Najwyraźniej hipoteza okazała się błędna.
***
Wyjście do baru jak zwykle skończyło się u mnie w salonie. Jak zwykle z kolejną otwartą butelką, melancholijną muzyką i grami planszowymi na dywanie. Graliśmy w Dixit. I szło nam fatalnie. 5 prawie przypadkowych osób, 3 różne narodowości. Wzniosłe słowa: Tęsknota, Wybór, Strach, Bezpieczeństwo - rzucane były kolejno w przestrzeń i nikt z nas nie mógł rozszyfrować, jaki związek z nimi mają obrazki na kartach. Wątki myślowe błądziły w najdziwniejszych kierunkach i doprowadzały do zupełnie nowych skojarzeń i definicji.
***
Zostawiłam na razie słowa. Nie wiem, czy niektóre z nich mogę jeszcze użyć ponownie, nadać im zupełnie nowy kształt, kolor, sprawić żeby pachniały inaczej i doprowadzały wątki myślowe do innych definicji. Może pozostawione same sobie, wystawione na działanie czynników zewnętrznych, trochę przewietrzają, przesiąkną innym zapachem, skurczą się albo zmienią stan skupienia. Liczę na to, że same nadadzą sobie nowy kształt i formę. Liczę, że nowa hipoteza narodzi się sama. Liczę na to, że ta będzie właściwa.
***
Wyjście do baru jak zwykle skończyło się u mnie w salonie. Jak zwykle z kolejną otwartą butelką, melancholijną muzyką i grami planszowymi na dywanie. Graliśmy w Dixit. I szło nam fatalnie. 5 prawie przypadkowych osób, 3 różne narodowości. Wzniosłe słowa: Tęsknota, Wybór, Strach, Bezpieczeństwo - rzucane były kolejno w przestrzeń i nikt z nas nie mógł rozszyfrować, jaki związek z nimi mają obrazki na kartach. Wątki myślowe błądziły w najdziwniejszych kierunkach i doprowadzały do zupełnie nowych skojarzeń i definicji.
***
Zostawiłam na razie słowa. Nie wiem, czy niektóre z nich mogę jeszcze użyć ponownie, nadać im zupełnie nowy kształt, kolor, sprawić żeby pachniały inaczej i doprowadzały wątki myślowe do innych definicji. Może pozostawione same sobie, wystawione na działanie czynników zewnętrznych, trochę przewietrzają, przesiąkną innym zapachem, skurczą się albo zmienią stan skupienia. Liczę na to, że same nadadzą sobie nowy kształt i formę. Liczę, że nowa hipoteza narodzi się sama. Liczę na to, że ta będzie właściwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz