I tak sobie kursujemy. Pięć kilometrów i sześćset metrów . Osiem minut na północ lub południe. Dwa klucze w torebce. Mój kwiatek na Twoim parapecie. I Twoje skarpetki w mojej szufladzie. I zestaw do krótkometrażowej przeprowadzki w bagażniku - z suszarką, kremem do twarzy i kilkoma koszulkami w zielonym koszyku. Już nawet przestałam go rozpakowywać, kiedy wracam z powrotem do domu. I tak sobie kursujemy. Między Twoim balkonem a moją kuchnią. Między weekendem, nocą, porankiem. Twoim i moim sklepem. Moją i twoją trasą do biegania. Przelotnym pocałunkiem i całym światem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz