niedziela, 17 marca 2013

Mogę go nazwać Frank?

Praca domowa ze spontanicznego podejmowania decyzji i przedkładania pragnień nad obowiązki odrobiona. Co prawda nie we własnym domu, ale to chyba nawet podnosi jej wartość dydaktyczną. Mam nadzieję, że jesteś dumny.
"Pamiętasz, jak przychodziłaś tu po lekcjach "na herbatę"?
Pamiętam. Zmarnowaliśmy sporo herbaty. Nie lubię pić zimnej.
I chociaż od dawna nie masz już tej miętowej herbaty w kuchni, a ja nie mam już tego śmiesznego łaskotania i skręcania w brzuchu, kiedy tak leżymy razem w Twoim pokoju, to przecież nic nie szkodzi. Po stanie tachykardii, tachypnoe i skurczu jelit na tle psychogennym, przyszedł stan homeostazy. I jest mi z nim fizjologicznie dobrze. A koniczyna jeszcze urośnie, nie martw się.

2 komentarze:

  1. podoba mi sie , bardzo - szczegolnie homeostaza - ale moze w razie gdyby konieczyna ni eurosla przygarniecie mnie zamiast niej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak będziesz miała cztery listki i zmieścisz się w doniczce - jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń