czwartek, 30 maja 2013

Wielołasice i mysikradzieje

Mieszkanie na poddaszu ma swoje poważne minusy. Deszcz tłucze o dach i szyby tak mocno, że skupienie się na czymkolwiek jest sporym wyzwaniem. Zwłaszcza kiedy obiekt, na którym powinnam się skupić - farmakologia - jest równie interesujący, co ustawa o wywozie nieczystości. Zresztą nie ma chyba dobrej pogody do nauki. W słoneczne dni żałuję, że nie mogę spędzić czasu na dworze, w deszczowe - ciśnienie spada tak nisko, że nawet morze kawy nie może mi pomóc. Idąc tym tropem, powinnam dostać jakąś specjalną nagrodę za wytrwanie tylu lat w szkole i na studiach, za codzienną walkę z samą sobą, moim lenistwem, warunkami biometrycznymi i zmęczeniem.
Deszcz właśnie przestał padać. Wygląda na to, że Ktoś tam na górze zlitował się nade mną. Albo chce ująć mi mojego bohaterstwa i męczeństwa. Tak czy inaczej pora wracać do roboty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz