- Ojej, a czemu takie długie hasło?
- Bo to jest kilka wyrazów napisanych bez spacji
- Ooo! Ja nie umiem takich skomplikowanych haseł wymyślać! A co to właściwie znaczy?
- Że nie umiem wymyślać haseł...
***
"Rób tak, żebyś ty czuła się z tym dobrze" - mawia H., kiedy dopadają mnie społeczno-towarzyskie wyrzuty sumienia.
Wciąż pracuję nad ulepszeniem metody uzyskiwania i podtrzymywania dobrego samopoczucia. Wciąż zbyt wiele czynników zewnętrznych wpływa na ten proces negatywnie. To trochę tak, jak z teorią przepuszczalności błon komórkowych. Wystarczy pozbyć się kilku zbędnych kanałów, przez które na drodze dyfuzji przenikają masowo negatywne czynniki zewnętrzne. Aktywne wypompowywanie ich z powrotem na zewnątrz za pomocą pomp jonowych kosztuje mnie zbyt dużo energii.
Uniezależniam się.
***
W połowie kolejnego testu z psychiatrii, H. niespodziewanie zbombardowała mnie całą serią zdjęć wygrzebanych gdzieś z otchłani dawno zapomnianych czasów... a w zasadzie z czasów, kiedy jeszcze niewiele się zapamiętywało i poza nocnikiem, smoczkiem i mamusiowymi/tatusiowymi ramionami, niewiele było do szczęścia potrzebne. Po kilku salwach śmiechu przeplecionych salwami wzruszenia i kilku łez, które wsiąkły w kartki testu, zaczęłam się zastanawiać do której z chorób psychiatrycznych zostałabym zakwalifikowana, gdyby ktoś teraz znalazł mnie, na zmianę płaczącą i śmiejącą się do monitora komputera.
- Bo to jest kilka wyrazów napisanych bez spacji
- Ooo! Ja nie umiem takich skomplikowanych haseł wymyślać! A co to właściwie znaczy?
- Że nie umiem wymyślać haseł...
***
"Rób tak, żebyś ty czuła się z tym dobrze" - mawia H., kiedy dopadają mnie społeczno-towarzyskie wyrzuty sumienia.
Wciąż pracuję nad ulepszeniem metody uzyskiwania i podtrzymywania dobrego samopoczucia. Wciąż zbyt wiele czynników zewnętrznych wpływa na ten proces negatywnie. To trochę tak, jak z teorią przepuszczalności błon komórkowych. Wystarczy pozbyć się kilku zbędnych kanałów, przez które na drodze dyfuzji przenikają masowo negatywne czynniki zewnętrzne. Aktywne wypompowywanie ich z powrotem na zewnątrz za pomocą pomp jonowych kosztuje mnie zbyt dużo energii.
Uniezależniam się.
***
W połowie kolejnego testu z psychiatrii, H. niespodziewanie zbombardowała mnie całą serią zdjęć wygrzebanych gdzieś z otchłani dawno zapomnianych czasów... a w zasadzie z czasów, kiedy jeszcze niewiele się zapamiętywało i poza nocnikiem, smoczkiem i mamusiowymi/tatusiowymi ramionami, niewiele było do szczęścia potrzebne. Po kilku salwach śmiechu przeplecionych salwami wzruszenia i kilku łez, które wsiąkły w kartki testu, zaczęłam się zastanawiać do której z chorób psychiatrycznych zostałabym zakwalifikowana, gdyby ktoś teraz znalazł mnie, na zmianę płaczącą i śmiejącą się do monitora komputera.
Choroba dwubiegunowa? Tez to przerabialam zreszta jakby sobie dobrze przypomniec tez w okolicy egz z psychiatri
OdpowiedzUsuń