poniedziałek, 16 czerwca 2014

Pietruszka i mała zielona fasolka

Mundial trwa w najlepsze i jak zwykle wszyscy mają komu kibicować, a nasi chłopcy nie grają... w ostatnim czasie jestem więc rozdarta pomiędzy postawą patriotyczną, a zamiłowaniem do zdarcia sobie gardła podczas wieczornych transmisji. Oraz pomiędzy testami z neurologii, a ogródkami piwnymi z telebimami. Tak więc raz owinięta meksykańską flagą krzyczę: "puta", gdy bramkarz przeciwnej drużyny wybija piłkę; innym razem z niemieckimi barwami na policzku bulwersuję się, gdy portugalczycy faulują; jeszcze innym razem śmieję się razem z holendrami z klęski hiszpanów. A skoro miłość do ojczyzny nie zobowiązuje mnie do kibicowania własnej drużynie - mogę dowolnie wybierać sobie swoich faworytów pod względem ilości dostarczanych bramek, koloru koszulek bądź aparycji piłkarzy. I z rozbawieniem oglądać, jak pozostali przeżywają klęski i zwycięstwa swoich drużyn, jakby chodziło o ich własne życie.

***

"Przyjaźń nie jest tylko dla ciebie. Czasem jest też dla drugiej osoby."
Przepraszam, znamy się?

"Just keep swimming"
Dori

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz