wtorek, 11 sierpnia 2015

Ewusza

Entschieden. Jeżeli kiedyś napiszę książkę, taki własnie będzie miała tytuł. Bo jeżeli kiedykolwiek postanowię napisać książkę o sobie, zacznę własnie od tego roku. Od tych kilku ważnych wyborów. Wierzę, że przyniosą duże zmiany. Powstały gdzieś w środku i będą działać ze środka - zakorzenione na tyle głęboko, by nie ugiąć się pod działaniem żadnych czynników zewnętrznych. Powstały gdzieś w środku i od środka przewróciły mój bezpieczny i asekuracyjny system wartości do góry nogami. Najwyższy czas. Medio tutissimus ibis - najbezpieczniej jest chodzić środkiem. Najbezpieczniej. Najprościej. Najszybciej. Nieświadomie.  

***

Stałam boso w kałuży wody, walcząc z mokrym ubraniem, które przykleiło mi się do ciała. W sali znów rozbrzmiały instrumenty i śpiew. "Szybko, szybko", "Gratulacje, dziewczyny!", "Uważajcie na mokrą podłogę" - szeptała podekscytowana M. - "E.! Tu jesteś! Gratulacje! Jak się czujesz?". Jeszcze nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Potrzebowałam kilku godzin więcej. Ciszy, balkonu, ciepłego hotelowego szlafroka, ostatniego rozdziału książki i odrobiny czasu sam na sam, by wydać oficjalne oświadczenie: "Czuję się fantastycznie. I chcę, żeby tak już zostało."          

***

A. zasnął na moich kolanach w niewiarygodnie niewygodnej pozycji, nie zważając na turbulencje, ogłoszenia pilota ani stewardesy nieustannie drepczące w szpilkach pomiędzy pasażerami. Dzień pełen wrażeń. Objęłam go jedną ręką, próbując unieruchomić jego głowę na moim ramieniu . Pani, która siedziała obok nas, przyglądała się  tym figurom z rozbawieniem.
"Przepraszam, w Polsce nosi się obrączkę na prawej ręce?" - zapytała w końcu. - "Bo w Ameryce nosimy ją na lewej. Pani jest praworęczna? Nie przeszkadza pani ta obrączka na prawej ręce?".
Cóż... jeszcze nie wiem, mam ją na palcu zaledwie od kilku godzin więc nie mam kompetencji do wydawania tego typu opinii...

***

Czekałam pod drzwiami sekretariatu, próbując opanować nerwy. Byłam ponad godzinę spóźniona i miałam nadzieję, że Frau L. jest jeszcze na miejscu, że zechce mnie przyjąć i że słyszała, o dzisiejszym ogólnokrajowym strajku kolejarzy. Ja usłyszałam dopiero rano na dworcu. Od tego czasu przesiadłam się już 5 razy, pogubiłam dwa razy, wypiłam dwie kawy na dwóch różnych dworcach i spociłam się, biegnąc do szpitala z mapą w ręku.
Wychodząc ze szpitala zgubiłam się znowu, przeszłam przez wyjście awaryjne, okrążyłam cały szpital, usiadłam na ławce z butelką wody i rozejrzałam się po pustym miasteczku. Szpital, bank, sklep spożywczy i dworzec. Cześć Detmold! Następnym razem wpadnę na dłużej. Na staż.

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz