czwartek, 27 sierpnia 2015

Good vibrations

Ostry zapach świeżego prania ściśniętego na jedynym sznurku w naszym chińskim mainstream-owym muzeum.
- Ewusza! Which tea do you want? Chai or... zuuura...zuuurałi....zurałiszczyska?
- O! Żurawinową! Dziękuję!

***

- I co? Macie już wynajęte mieszkanie?
- Tak. W Essen.
- Essen? A nie Trinken?
-  Hehe, nie. Wiesz, że my nie trinken. Ale wyobraź sobie, że wynajęłam je od polki! Odpowiedziałam na jej ogłoszenie po niemiecku ale napisałam, że ja jestem z Polski a A. z Meksyku. Potem dzwoni do mnie jakiś niemiecki numer, odbieram, a dziewczyna mówi do mnie po polsku. Ma chłopaka chińczyka. I jadą teraz na kilka tygodni do Chin.
- Chłopaka chińczyka? - T. rzucił mi wymowne spojrzenie i burknął - świat kręci się za szybko...    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz