Chciałam napisać: student medycyny... absolwent? stażysta? medyczny teoretyk? zawisłam gdzieś pomiędzy definicjami. Dygresja.
Stoimy w aptece, przy półce, którą z reguły omijam szerokim łukiem. Konstruktywną dyskusję i dzielne odpieranie argumentów uniemożliwiają mi napady kaszlu.
- Dalej jesteś "produktywna"?
- Bardzo. I wciąż się rozkręcam.
- Świetnie. Herbatka z tymiankiem. Na kaszel. No zobacz! Tak jest napisane! I to jest herbatka z apteki! Nie chcesz miętowej z lidla bo niby nie ma w niej grama mięty to chociaż tą weź!
- Herbata z tymiankiem? Wiesz jak to będzie śmierdzieć?
- To jest lekarstwo. Lekarstwa nigdy nie są dobre.
- Mogę wziąć te cukierki do ssania zamiast tego?
- A pomogą?
- Nie. Ale będą smaczniejsze.
W ramach małżeńskiego kompromisu wyszliśmy z apteki z herbatką i cukierkami.
Cukierki już zjadłam. Dobre były. A herbatka jest znośna. Trzeba tylko zatkać nos jak się ją pije. Ja natomiast dalej jestem "produktywna".
Stoimy w aptece, przy półce, którą z reguły omijam szerokim łukiem. Konstruktywną dyskusję i dzielne odpieranie argumentów uniemożliwiają mi napady kaszlu.
- Dalej jesteś "produktywna"?
- Bardzo. I wciąż się rozkręcam.
- Świetnie. Herbatka z tymiankiem. Na kaszel. No zobacz! Tak jest napisane! I to jest herbatka z apteki! Nie chcesz miętowej z lidla bo niby nie ma w niej grama mięty to chociaż tą weź!
- Herbata z tymiankiem? Wiesz jak to będzie śmierdzieć?
- To jest lekarstwo. Lekarstwa nigdy nie są dobre.
- Mogę wziąć te cukierki do ssania zamiast tego?
- A pomogą?
- Nie. Ale będą smaczniejsze.
W ramach małżeńskiego kompromisu wyszliśmy z apteki z herbatką i cukierkami.
Cukierki już zjadłam. Dobre były. A herbatka jest znośna. Trzeba tylko zatkać nos jak się ją pije. Ja natomiast dalej jestem "produktywna".
o, nie dałas znać, że znowu piszesz!
OdpowiedzUsuń