Weekendy wyjęte z życia. Dni przespane do połowy w ślepej masce Zorro na twarzy . Noce przedreptane pustymi szpitalnymi korytarzami. I wiatr, który śpiewa upiorne kołysanki, gdy próbuję zdrzemnąć się chwilkę w pokoju na czwartym piętrze. I przesadnie różowe, spóźnione wschody słońca. Poniedziałkowe długie poranne kąpiele, podczas których topię w gorącej wodzie zapach stresu i gęsią skórkę. I twoje rozczochrane włosy, kiedy otwierasz mi drzwi w sobotnie poranki. Dzień dobry. Dobranoc. Dobry wieczór.
;> Skąd masz maskę Zorro?
OdpowiedzUsuń