Cierpliwie oswajam noce, które sieją zamęt w zbyt szerokim łóżku. W ciszy głaszczę je delikatnie, aż zasypiają obok mnie na miejscu bez poduszki. Wiesz, najsmutniejsze jest chyba to, że nikt się nie zdziwił. Ani szczoteczka do zębów, która nagle ma całą szklankę na umywalce dla siebie. Ani haczyk na ścianie, na którym nikt już nie wiesza kluczy. Ani sąsiadka z dołu, że na sznurku wiszą już tylko różowe i błękitne skarpetki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz