Złote myśli z anestezjologii:
Przed zabiegiem:
- Jest pani na czczo?
- Tak.
- I nie paliła pani dzisiaj papierosów?
- No niestety nie.
- No tak. No i dzień stracony.
***
Po zabiegu:
- Pani doktor, a jak sie nazywał ten lek co mi pani podała żebym zasnął?
- Propofol.
- A może mi pani dać resztkę do domu? Lepsza faza niż po marihuanie!
***
Anestezjolog do mnie:
- Ale jak to? Wy tak na żywca kłujecie dzieci? Bez sedacji??! Przecież dzieci płaczą!
Przed zabiegiem:
- Jest pani na czczo?
- Tak.
- I nie paliła pani dzisiaj papierosów?
- No niestety nie.
- No tak. No i dzień stracony.
***
Po zabiegu:
- Pani doktor, a jak sie nazywał ten lek co mi pani podała żebym zasnął?
- Propofol.
- A może mi pani dać resztkę do domu? Lepsza faza niż po marihuanie!
***
Anestezjolog do mnie:
- Ale jak to? Wy tak na żywca kłujecie dzieci? Bez sedacji??! Przecież dzieci płaczą!
Hmmm... lekarskie inside joki.
OdpowiedzUsuńŚwietne... :P xD