Za oknem sypał śnieg a przechodnie ślizgali się, przechodząc przez ulicę, która pokryła się cienką warstwą lodu. M. sączyła swoje cafe latte i co chwilę zerkała z niepokojem przez okno.
- jak chcesz to ja poprowadzę - mruknął T. i siorbnął ostatni łyk swojego Long Island. Miałam wrażenie, że między nim a Mo. wywiązała się milcząca rywalizacja. Panowie siedzieli naprzeciwko siebie z identycznymi drinkami i w opróżnianiu swoich szklanek byli już daleko przed nami.
N. wciąż siedziała z nosem w karcie, nie mogąc się zdecydować a A. sączył pomału Gin Tonic, zerkając z pogardą na nasze kolorowe, słodkie drinki. Ja też miała drinka z ginem. Bo fajnie jest mieszać wino z ginem. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. K. też była i też cos piła, ale najbardziej zajęta była dzwonieniem do swojego chłopaka, który własnie wylądował z powrotem w Atenach.
- Ale fajny wieczór! Wydawało mi się, że lekarze są nudni, przykładni i nie można się z nimi napić.
- Jesteśmy też ludźmi. Zwłaszcza w weekend.
- A macie swoje lekarskie toasty?
- Słucham??
- No takie typowo medyczne toasty... no na przykład... za śledzionę!
- Hm... nie... nie mamy. To znaczy do tej pory nie mieliśmy. Ale od dzisiaj pijemy tylko za śledzionę!
Nie wiem co biedna śledziona miała do naszego picia. W zasadzie powinniśmy pić za wątrobę. Ale żeby śledzionie i Mo. nie było przykro, niech i tak będzie.
- jak chcesz to ja poprowadzę - mruknął T. i siorbnął ostatni łyk swojego Long Island. Miałam wrażenie, że między nim a Mo. wywiązała się milcząca rywalizacja. Panowie siedzieli naprzeciwko siebie z identycznymi drinkami i w opróżnianiu swoich szklanek byli już daleko przed nami.
N. wciąż siedziała z nosem w karcie, nie mogąc się zdecydować a A. sączył pomału Gin Tonic, zerkając z pogardą na nasze kolorowe, słodkie drinki. Ja też miała drinka z ginem. Bo fajnie jest mieszać wino z ginem. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. K. też była i też cos piła, ale najbardziej zajęta była dzwonieniem do swojego chłopaka, który własnie wylądował z powrotem w Atenach.
- Ale fajny wieczór! Wydawało mi się, że lekarze są nudni, przykładni i nie można się z nimi napić.
- Jesteśmy też ludźmi. Zwłaszcza w weekend.
- A macie swoje lekarskie toasty?
- Słucham??
- No takie typowo medyczne toasty... no na przykład... za śledzionę!
- Hm... nie... nie mamy. To znaczy do tej pory nie mieliśmy. Ale od dzisiaj pijemy tylko za śledzionę!
Nie wiem co biedna śledziona miała do naszego picia. W zasadzie powinniśmy pić za wątrobę. Ale żeby śledzionie i Mo. nie było przykro, niech i tak będzie.
Za śledzione?? To już lepiej za wątrobę!!
OdpowiedzUsuń