Zamówiłam opony zimowe... no dobra, M. mi zamówił. Ja się tam nie znam, żeby to jeszcze same opony były, a tu potrzebne były czary mary opony z sensorami, które same ciśnienie w kołach regulują czy coś. No więc zamówił, w piątek przyjechał kurier i rozpakował. Trzy. Opony.
M.: - Trzy?
Kurier: - Trzy.
M.: - Ale jak to trzy?
Kurier: - No trzy - i spojrzenie pt:" czego ty ode mnie chcesz, człowieku. Miałem przywieźć trzy opony, przywiozłem trzy opony, co się czepiasz?"
M: - ale ja zamówiłem cztery. Gdzie ta czwarta?
Kurier wzruszył ramionami: - Może w poniedziałek.
Czwarta opona rzeczywiście przyszła w poniedziałek. Ewidentnie zabradziażyła gdzieś przez weekend.
M.: - Trzy?
Kurier: - Trzy.
M.: - Ale jak to trzy?
Kurier: - No trzy - i spojrzenie pt:" czego ty ode mnie chcesz, człowieku. Miałem przywieźć trzy opony, przywiozłem trzy opony, co się czepiasz?"
M: - ale ja zamówiłem cztery. Gdzie ta czwarta?
Kurier wzruszył ramionami: - Może w poniedziałek.
Czwarta opona rzeczywiście przyszła w poniedziałek. Ewidentnie zabradziażyła gdzieś przez weekend.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz