Mały człowiek przyszedł na świat. Nie było to najbardziej efektowne przyjście - najpierw zobaczyliśmy jego pupę, potem dopiero wprawnym ruchem wyciągnięto nóżki, rączki i na końcu główkę. Profesjonalnie chłodny i beznamiętny komitet powitalny w maseczkach i gumowych rękawiczkach szybko, sprawnie, w wyćwiczonych ruchach przywitał go w sterylnej, wykafelkowanej sali. Może i dobrze, że maluch nic jeszcze wtedy nie widział. Myślę, że nie spodobałby mu się ten widok.
I dobrze, że ja też miałam maseczkę na twarzy. Nikt nie zauważył, że stoję od kilku minut z rodziawionymi ustami. Zorientowałam się dopiero, kiedy zaschło mi w gardle. Ale wtedy było już dawno po wszystkim.
I dobrze, że ja też miałam maseczkę na twarzy. Nikt nie zauważył, że stoję od kilku minut z rodziawionymi ustami. Zorientowałam się dopiero, kiedy zaschło mi w gardle. Ale wtedy było już dawno po wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz