Puste, wysprzątane pokoje wyglądają jakoś tak obco, bezpłciowo i smutno. Walizki na korytarzach, pożegnalna krzątanina. Wielka emigracja tych jednosemestralnych. Siedzimy wieczorami z M. w naszej pustej kuchni i obserwujemy pojedyncze osoby krzątające się po kuchniach w wieży obok. Po azjatkach została na półkach masa przypraw i produktów, których i tak nie użyjemy, bo nawet nie wiemy do czego służą. Pachną i wyglądają zbyt obco i orientalnie. Argentyńczycy pożegnali się jak zwykle oryginalnie i po swojemu, wyrzucając z trzeciego piętra przez okno zepsuty telewizor i kilka foteli.
Ostatnie kawy, ostatnie obiady, ostatnie imprezy, ostatnie uściski.
- Mogę zadać ci nietypowe pytanie?
- Możesz.
- Golisz nogi czy używasz wosku?
- Słucham??!
- No bo została mi całe opakowanie pianki do golenia, nie mogę wziąć jej do samolotu. Nie chcesz?
Darmówki!
OdpowiedzUsuńBierz jak dają!