sobota, 28 czerwca 2014

Amanece

- O! A co to za wiersz masz na ścianie?
- To jest fragment psalmu. O miłości.
- Psalmu??
- No tak.
- To jest to od Jezusa??!

***

Szaro-bury, deszczowy dzień "po". Wczorajsze świeżo odkryte zamiłowanie do barmaństwa przypłaciłam dzisiejszym potężnym bólem głowy i ogólnym poczuciem niemocy.
- Ale dlaczego jeszcze tu jesteś? Nie miałaś tylko pomagać przy sprzedaży kuponów przez pierwszą godzinę?
- Miałam, ale bawię się tu świetnie! Zostaję!
I tym sposobem spędziłam imprezę po niewłaściwiej stronie baru. Bilans? Przesiąknięte piwem buty. Poklejone sokiem palce i włosy. Para okularów i dwie świecące pałeczki  znalezione rano na biurku. Jeden drink, który wylądował na podłodze. Jeden drink, który wylądował w całości na spodniach jakiejś dziewczyny. Nie wiem ile drinków, które wypiłam "gratis". Nauczyłam się jak obsługuje się dyspozytor i jak poradzić sobie z pianą od piwa. Nauczyłam się też tańczyć z kilkoma kubeczkami piwa w rękach. Nie nauczyłam się jeszcze, żeby zaopatrzyć się na noc w butelkę wody mineralnej. Ale jak to mawia T.: "Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz".

1 komentarz:

  1. Cześć, jestem Ewa, mam 24 lata i właśnie uczę się imprezować. ;*

    OdpowiedzUsuń