środa, 24 września 2014

zum Kuckuck

W ramach walki z własnymi słabościami i lękami, wjechałam dzisiaj windą na 49. piętro skajtałera. Po drodze dwa razy zatkały mi się uszy, na górze trochę trzęsły mi się nogi, nie udało nam się zrobić sobie porządnego zdjęcia, nie podeszłam do szyby tak blisko jak D. Ale wjechałam. Byłam, widziałam, zwyciężyłam - parafrazując jednego rzymianina.
Dla równowagi poprzednią noc spędziłam zwinięta w kłębek na kanapie. Bo w moim łóżku był wielki pająk. No dobra, może nie taki wielki. Ale był. Tyle wystarczyło, by to on zwyciężył. 
Walka walką. We wszystkim należy mieć umiar.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz