Izba przyjęć, późny wieczór. Na leżance siedzi ośmiolatek z lewą ręką gabarytów sporego melona. Nie wie co to było ale było żółto -czarne i miało żądło. Na krześle obok siedzi matka z około trzyletnią córką. Zadaję kilka standardowych pytań w trakcie badania. Wyuczone ruchy, wyuczona kolejność, wyuczone zwroty - wywiad, badanie, dokumentacja, wenflon, leki. Mój rytuał przerywa trzylatka, która teatralnym szeptem pyta mamę :
- A czemu ta pani tak śmiesznie mówi?!
Matka czerwienieje, zerka na mnie zaniepokojona:
- Normalnie, kochanie. Po niemiecku.
- Po mojemu niemiecku - dorzucam i szczerzę się do matki, która oddycha z ulgą. "Król jest nagi "- myślę sobie.
- A czemu ta pani tak śmiesznie mówi?!
Matka czerwienieje, zerka na mnie zaniepokojona:
- Normalnie, kochanie. Po niemiecku.
- Po mojemu niemiecku - dorzucam i szczerzę się do matki, która oddycha z ulgą. "Król jest nagi "- myślę sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz