sobota, 22 czerwca 2013

Sukcestek, hepimina i daszradol.

Dziwne uczucie wpaść w zielonej koszulce w tłum zielonokoszulkowych półmaratończyków przygotowujących się właśnie do biegu. Na szczęście nikt nie oskarżył mnie o falstart.

***

Moje powieki absorbują cienie, które na nie nakładam. I o ile jestem w stanie wytłumaczyć sobie zjawisko makijażu oka wędrującego po kilku godzinach pod oko, o tyle zjawisko wchłaniania cienia przez skórę powiek jest niezwykle zagadkowe i fascynujące. Może poświęcę swoje życie karierze naukowej i pewnego dnia odkryję w moich powiekach komórki cieniożerne. 

***

Rozbawiła mnie mina kasjerki w sklepie spożywczym, kiedy wypakowałam z koszyka 2 paczki tictaców, listek kolorowych gum do żucia, landrynki, orzeszki w czekoladzie, mentosy, dwie paczki cukierków i skittlesy. A., tylko uważaj na interakcje!

*** 

Nie wiem kiedy, jak, którędy minął mi ten czwarty rok. Z przerażającej perspektywy sześciu ciężkich, żmudnych lat pozostały tylko dwa. Wygląda na to, że przetrwałam najgorsze. Z niecierpliwością czekam na to, co będzie dalej. Po czterech latach książki nie mieszczą się już na półkach, za to ja jestem trochę silniejsza, trochę bardziej niezależna i otwarta na nowe wyzwania i możliwości. No i jedno jest pewne. Radiologiem też nie zostanę.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz