Zdarzają się takie wieczory, które ładują akumulatory na cały kolejny tydzień. Wszystkie akumulatory - te od głupiego uśmiechu zaadresowanego w przestrzeń - również. Prywatna impreza na kółkach. Rycząca bestia rozświetlona jak ciężarówka coca-coli przed Bożym Narodzeniem. Światła SkyTower migające w oddali. Fotel prezesa. Butelka zimnej coli na ławce w rynku. Krople deszczu rozmazujące się na mojej szybce. Podkład muzyczny do myśli w mojej głowie, jak w wakacyjnym, niskobudżetowym teledysku. Uwielbiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz