niedziela, 16 lutego 2014

Jungle speed

Z kilkutygodniowej męczącej książkowej rutyny w jednej chwili przeskoczyłam w wir spontanicznych decyzji i spotkań, zatartych granic pomiędzy dniem i nocą, leniwych poranków, intensywnych wieczorów i resztek makijażu rozmazanych na poduszce.
Medio tutissimus ibis - najbezpieczniej jest chodzić środkiem. Trzeba tylko jeszcze odszukać z powrotem ten środek drogi. Bo środek wbrew pozorom nie zawsze leży po środku. W tym wypadku środek jest pojęciem względnym i indywidualnym. Na dodatek przesuwalnym i zmiennym, zależnie od pory roku, wilgotności powietrza, nastroju i wielu różnych dodatkowych czynników. Mimo to nie tak trudno będzie mi odnaleźć go z powrotem. Środek drogi jest bowiem w nieodgadniony sposób połączony ze środkiem ciężkości mnie samej. Kiedy te dwa punkty zbliżają się do siebie, czuję jak przyspieszam. Kroki stają się lżejsze i pewniejsze. Poprawia się samopoczucie, stan mojej cery a także stan mojego pokoju - zadziwiająca kaskada z pozoru niepowiązanych ze sobą zjawisk. Czuję, że czas wrócić już do środka. Dawno mnie tam nie było.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz