Nie wiem, czy kiedykolwiek zrozumiem, dlaczego akurat drzwi i ściany publicznych toalet są miejscem uwieczniania tak wielu miłosnych wyznań i deklaracji. Nie wiem, czy chcę, by kogokolwiek kiedykolwiek naszła myśl, że mnie kocha, właśnie podczas wizyty w publicznej toalecie - myśl tak silna i nieodparta, że aż wymagająca uwiecznienia jej na ścianie bądź drzwiach przy pomocy markera/ scyzoryku.
Nie wiem też, dlaczego akurat dziecięcy plac zabaw i dwie huśtawki stały się najlepszym miejscem na nasze poważne rozmowy - o życiu, przyjaźni, odnajdywaniu wewnętrznej siły i poznawaniu samego siebie.
To się chyba nazywa paradoksem. Albo antynomią. A może już paralogizmem?
Najlepszym przykładem z dzisiejszego poranka jest pan płynący łódką tył na przód i wiosłujący przy tym złą stroną wioseł. Widocznie tak mu było wygodniej, bo pływał nam przed nosem dobrą godzinę. Paradoksy. Nie zrozumiem, ale czasem po prostu ułatwiają życie.
Nie wiem też, dlaczego akurat dziecięcy plac zabaw i dwie huśtawki stały się najlepszym miejscem na nasze poważne rozmowy - o życiu, przyjaźni, odnajdywaniu wewnętrznej siły i poznawaniu samego siebie.
To się chyba nazywa paradoksem. Albo antynomią. A może już paralogizmem?
Najlepszym przykładem z dzisiejszego poranka jest pan płynący łódką tył na przód i wiosłujący przy tym złą stroną wioseł. Widocznie tak mu było wygodniej, bo pływał nam przed nosem dobrą godzinę. Paradoksy. Nie zrozumiem, ale czasem po prostu ułatwiają życie.
Ewa zna mądre słowa. Możesz grać w słowotok, albo scrabble.
OdpowiedzUsuńKocham nasze poważne rozmowy, jeszcze raz Ci dziękuję. ;*
Ale sie refleksyjna zrobiłaś ostatnio...