środa, 13 sierpnia 2014

Flaschengeist

Noc spadających gwiazd. Nie widziałam ani jednej. Nic nie szkodzi. To przecież i tak ściema bo to nie gwiazdy tylko meteoryty. Nie wiem czy meteoryty potrafią spełniać życzenia. Chyba nie mam do nich na tyle zaufania, żeby powierzać im moje. Widziałam za to wschód słońca nad Odrą. O 5.30 nad ranem spacerowaliśmy z resztką wina w butelce i wszystko wydawało mi się niesamowicie zabawne: ludzie, którzy wyszli pobiegać rano, straszenie gołębi, które wcale się nas nie bały, nieudolne próby dorzucenia kamieniem aż do rzeki i pomysł oddania telefonu pod zastaw w zamian za kolejną butelkę wina. Zdrowy kontrast po nocy pełnej poważnych rozmów, trudnych pytań i ważnych tematów. Tylko sen zgubił się gdzieś w międzyczasie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz