A gdyby tak rzucić to wszystko w cholerę. Tak po prostu. Z miejsca. Pieprzyć strategie i konwenanse. Wstać z kanapy, dramatycznym gestem odrzucić koc i książki. Pojechać tak jak się stoi - w związanych włosach, skarpetkach nie do pary, bez pomalowania paznokci. Wydać wszystkie oszczędności na pierwszy lepszy samolot. Może być najdroższy, pieprzyć to. Może być z przesiadkami. Mogę siedzieć gdziekolwiek. A gdyby tak rzucić to wszystko w cholerę tylko po to by wykrzyczeć Ci w twarz...wszystko...jeszcze nie wiem co. Jeszcze nie wiem w jakim języku. Na filmach czasem tak robią. Z reguły działa. Z reguły kończy się dobrze. Taki punkt kulminacyjny, po którym następuje rozładowanie napięcia i wszyscy są z powrotem szczęśliwi. Przeszło Ci to kiedyś przez myśl? Mam nadzieję, że tak. Że przynajmniej raz. W przeciwnym razie moja chęć rzucenia wszystkiego w cholerę byłaby całkiem bezpodstawna i kretyńsko naiwna.
Na szczęście (chyba na szczęście) ten ciepły, miękki koc i książki zatrzymują mnie na kanapie odrobinę dłużej. Na tyle długo, by zdać sobie sprawę, że z tym to trochę jak na wojnie. A dobry dowódca wojenny to dobry strateg. Dobry dowódca dba w pierwszej kolejności o swoich wojowników. Potrafi odważnie walczyć w pierwszej linii do samego końca, ale wie również, kiedy wycofać się w porę, by nie ponieść niepotrzebnych strat. Dobry dowódca nie rzuca wszystkiego w cholerę, nie poddaje się chwilowym porywom emocji. A dobrym dowódcą nie zostaje się ot tak. Potrzeba lat praktyki, wniosków wyciąganych z każdego zwycięstwa i z każdej porażki. Czasem potrzeba też chłodnego pokoju i ciepłego koca by ostudzić nieco nagłą chęć rzucenia wszystkiego w cholerę i wstania z kanapy.
Na szczęście (chyba na szczęście) ten ciepły, miękki koc i książki zatrzymują mnie na kanapie odrobinę dłużej. Na tyle długo, by zdać sobie sprawę, że z tym to trochę jak na wojnie. A dobry dowódca wojenny to dobry strateg. Dobry dowódca dba w pierwszej kolejności o swoich wojowników. Potrafi odważnie walczyć w pierwszej linii do samego końca, ale wie również, kiedy wycofać się w porę, by nie ponieść niepotrzebnych strat. Dobry dowódca nie rzuca wszystkiego w cholerę, nie poddaje się chwilowym porywom emocji. A dobrym dowódcą nie zostaje się ot tak. Potrzeba lat praktyki, wniosków wyciąganych z każdego zwycięstwa i z każdej porażki. Czasem potrzeba też chłodnego pokoju i ciepłego koca by ostudzić nieco nagłą chęć rzucenia wszystkiego w cholerę i wstania z kanapy.
Przydałby się kurs na dobrego dowódcę.
OdpowiedzUsuńJak zaczęłam czytać to się strasznie ucieszyłam - Ewcię nabiera ochota wstać i zrobić coś o czym marzy.
OdpowiedzUsuńJak doczytałam, że chciałabyś zmarnować kupę czasu, energii i pieniędzy tylko poto, żeby pielęgnować złe emocje i to dla kogoś...
Naucz się odpuszczac sobie to, czego nie możesz zmienić. Nie bądź zła, że coś się skończyło, ciesz się, że kiedykolwiek się stało. Wszystko będzie dobrze, za zakrętem czeka na Ciebie jeszcze większa i piękniejsza przygoda.