piątek, 12 grudnia 2014

Aspiryna

Najważniejsze, to na coś czekać.
I żeby zawsze mieć na co czekać.
I jeszcze żeby od czasu do czasu coś, na co czekamy zrobiło nam niespodziankę i okazało się być trochę inne, niż oczekiwaliśmy. Pozytywnie lub negatywnie - byle we względnej równowadze.
Mój "łososiowy" pokój okazał się być pokojem lalki Barbie.
Za to mój poziom niemieckiego okazał się być wyższy niż sądziłam.
Pigwówka T. okazała się być niestety wytrawna.
Kot okazał się być natomiast nie taki gruby jak przypuszczaliśmy. Wystarczyło go wykąpać, żeby ocenić ile tak naprawdę kota jest w kocie.
Czekam na Święta, czekam na kominek, na Nowy Rok i na pierwsze narty. Czekam na sobotni poranek z cynamonową kawą wypitą na spokojnie i na ładniejszą pogodę, żeby móc pobiegać na zewnątrz zamiast na bieżni. Czekam na drobiazgi i na duże wydarzenia. Te odległe i te bardzo bliskie. Te, które na pewno nadejdą i te, które prawdopodobnie nigdy się nie wydarzą. Mniej lub bardziej cierpliwie. Z większą lub mniejszą wiarą i zestawem oczekiwań.
Niech zaskakują. Nadają prędkości  i momentu obrotowego, zmieniają płaszczyzny i kąty. Od tego przecież są, bez nich byłoby nudno.


I truly believe there exists some combination of words - there must exist certain words in a certain specific order that would explain all of this, (...), I just can't ever seem to find them.

Walter White, Breaking Bad 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz