Dni ciągną się w nieskończoność. Noce zawsze są za krótkie.
Tygodnie i miesiące kurczą się gwałtownie i wypadają z kalendarza przez szparę pomiędzy
kartkami. Zastygłam w nieodpartym przeczuciu, że powinnam być gdzie indziej. Że
jestem w niewłaściwym miejscu.
Po polu przed moim domem jeździ wielka pomarańczowa
ciężarówka, rozsypując cos podczas jazdy. Nie przypuszczałam, że ciężarówki
mogą jeździć po polu tak szybko i driftować przy tym na zakrętach. Po
drugiej stronie panowie rozpoczęli najwyraźniej budowę fosy obronnej przed
bramą wjazdową a w kuchni elektrycy od samego rana dłubią śrubokrętami we wtyczkach
i bawią się kablami.
„Byłabyś świetnym kierownikiem budowy”. Cóż, jeżeli rola
kierownika polega na codziennym przygotowaniu 5-10 kaw i herbat (Z mlekiem? Cukier?
Czarna? To może woda?) i bieganiu po
domu z pękiem kluczy i odkurzaczem – tak, mogę zastanowić się jeszcze nad rzuceniem
studiów i przejęciem mojej chwilowej posady na stałe.
A skoro już mowa o przedsiębiorczości i własnym biznesie -
codziennie rano schodzę do kuchni z nadzieją, że świeżo zasadzona pestka
awokado zaczęła już kiełkować. Pestka jak na złość ani drgnie. Słońce zresztą
również jak na złość nie chce przebić się przez warstwę chmur i wspomóc mnie
trochę i przekonywaniu pestki, żeby wykiełkowała. A marzyła mi się prawdziwa
hodowla awokado.
Haha, ja kiedys próbowałam wyhodować ananasa, z równie smutnym skutkiem. :D
OdpowiedzUsuń