czwartek, 22 stycznia 2015

złamania, zwichnięcia, podwichnięcia, skręcenia

Dni ciągną się w nieskończoność. Noce zawsze są za krótkie. Tygodnie i miesiące kurczą się gwałtownie i wypadają z kalendarza przez szparę pomiędzy kartkami. Zastygłam w nieodpartym przeczuciu, że powinnam być gdzie indziej. Że jestem w niewłaściwym miejscu.
Po polu przed moim domem jeździ wielka pomarańczowa ciężarówka, rozsypując cos podczas jazdy. Nie przypuszczałam, że ciężarówki mogą jeździć po polu tak szybko i driftować przy tym na zakrętach.   Po drugiej stronie panowie rozpoczęli najwyraźniej budowę fosy obronnej przed bramą wjazdową a w kuchni elektrycy od samego rana dłubią śrubokrętami we wtyczkach i bawią się kablami.
„Byłabyś świetnym kierownikiem budowy”. Cóż, jeżeli rola kierownika polega na codziennym przygotowaniu 5-10 kaw i herbat (Z mlekiem? Cukier? Czarna?  To może woda?) i bieganiu po domu z pękiem kluczy i odkurzaczem – tak, mogę zastanowić się jeszcze nad rzuceniem studiów i przejęciem mojej chwilowej posady na stałe.

A skoro już mowa o przedsiębiorczości i własnym biznesie - codziennie rano schodzę do kuchni z nadzieją, że świeżo zasadzona pestka awokado zaczęła już kiełkować. Pestka jak na złość ani drgnie. Słońce zresztą również jak na złość nie chce przebić się przez warstwę chmur i wspomóc mnie trochę i przekonywaniu pestki, żeby wykiełkowała. A marzyła mi się prawdziwa hodowla awokado.  

1 komentarz:

  1. Haha, ja kiedys próbowałam wyhodować ananasa, z równie smutnym skutkiem. :D

    OdpowiedzUsuń