poniedziałek, 5 stycznia 2015

Kominek

Technicznie rzecz ujmując, każdy zmysł ma swoją konkretną drogę przewodzenia i bardzo konkretny obszar w mózgu, który odpowiada w konkretny sposób na docierające do niego bodźce. Czysty, racjonalny, prosty schemat. O ile prostszy byłby świat, gdyby ludzki umysł i ciało funkcjonowały w sposób racjonalny i standardowy. Gdybyśmy, biorąc przykład z Kartezjusza, podążali drogą aksjomatów od konkretnego bodźca do konkretnej reakcji na ten bodziec. 
Miałeś tak kiedyś? Jedna melodia, bodziec dźwiękowy w najczystszej postaci, wywołał niespodziewanie kaskadę uczuć, wspomnień i reakcji ze wszystkich pozostałych obszarów mózgu, które teoretycznie rzecz biorąc powinny chwilowo siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Dodatkowo odkryłam szósty obszar reakcji na bodźce zewnętrzne, zlokalizowany gdzieś głęboko za mostkiem. Wystarczyło zamknąć oczy, by poczuć z powrotem wszystko tak realnie, że aż zabolało. Zapachy, dźwięki, obrazy i dotyk zmieszały się w jedną realną całość. Tak jakby ten perfekcyjnie uporządkowany układ połączeń w moim mózgu nagle poplątał się i pogubił gdzieś po drodze impulsy, które zabłądziły i dotarły nie tam gdzie trzeba. 
To się chyba nazywa empiryzm. Poznanie przez doświadczenie. Synchronizacja zmysłów i tworzenie skomplikowanych i rozbudowanych idei na podstawie docierających bodźców. Jednym słowem chaos. Bezkrólewie i anarchia, nad którymi nie panuję. Dobrze, że bodźce nie trwają wiecznie. Dobrze, że melodie mają swój początek i koniec. Dobrze, że po nich zapada cisza, podczas której testuję na sobie leczenie ucisku za mostkiem metodą hipnozy przed ekranem kominka.      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz