Jeżeli naprawdę ja sama jestem autorką i reżyserką moich snów; jeśli wszystkie te pokręcone sytuacje, dialogi i sceny wyszły z gdzieś z nieokiełznanych głębin mojej głowy, to strach pomyśleć, co jeszcze tam siedzi i czy któregoś dnia nie postanowi zaczerpnąć świeżego powietrza i wypełznąć na powierzchnię.
***
Poznawanie ludzi to proces wymagający czasu i cierpliwości. Proces, którego nie wolno ani popędzać ani przedwcześnie analizować. Proces idący zawsze w niewiadomym kierunku. Złożony z wielopoziomowych etapów, niekoniecznie występujących po sobie we właściwiej kolejności. To jak uderzanie skorupką jednego jajka o drugie jajko. Pod skorupkami uprzedzeń, powierzchownych analiz i schematów w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach odkrywamy coś zupełnie nowego. Z radością stwierdzam, że w ogromnej większości przypadków moje odkrycia mają charakter bardzo pozytywny. Bywają skorupki mniej i bardziej oporne na uderzenia. Z reguły warto zapukać do środka jeszcze jeden raz. Bez użycia siły. Zwyczajnie, z cierpliwością.
***
Wczoraj: "To widzimy się w kuchni o 10.00 i uczymy się do wieczora."
Dzisiaj: "Kawa?", "Przerwa?", "Herbata?", "Obiad?", "To może godzinka drzemki po obiedzie?", "Zaraz wracam, tylko pójdę po coś do pokoju".
***
Z. triumfalnie wkroczyła do kuchni z dwoma gołębimi piórami w ręku i położyła je na stole obok moich książek.
- Zobacz jakie śliczne znalazłam! Nigdy takich nie widziałam! Można z tego zrobić coś ładnego?
- Nie kładź tego na stole. Gołębie są brudne i przenoszą masę różnych chorób i pasożytów. Wyrzuć to.
Rzuciła mi spojrzenie pełne rozczarowania pomieszanego z odrobiną niedowierzania i zaskoczenia, że nie podzieliłam jej entuzjazmu.
- Naprawdę? To co mam teraz zrobić?
- Najlepiej umyć ręce.
***
Poznawanie ludzi to proces wymagający czasu i cierpliwości. Proces, którego nie wolno ani popędzać ani przedwcześnie analizować. Proces idący zawsze w niewiadomym kierunku. Złożony z wielopoziomowych etapów, niekoniecznie występujących po sobie we właściwiej kolejności. To jak uderzanie skorupką jednego jajka o drugie jajko. Pod skorupkami uprzedzeń, powierzchownych analiz i schematów w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach odkrywamy coś zupełnie nowego. Z radością stwierdzam, że w ogromnej większości przypadków moje odkrycia mają charakter bardzo pozytywny. Bywają skorupki mniej i bardziej oporne na uderzenia. Z reguły warto zapukać do środka jeszcze jeden raz. Bez użycia siły. Zwyczajnie, z cierpliwością.
***
Wczoraj: "To widzimy się w kuchni o 10.00 i uczymy się do wieczora."
Dzisiaj: "Kawa?", "Przerwa?", "Herbata?", "Obiad?", "To może godzinka drzemki po obiedzie?", "Zaraz wracam, tylko pójdę po coś do pokoju".
***
Z. triumfalnie wkroczyła do kuchni z dwoma gołębimi piórami w ręku i położyła je na stole obok moich książek.
- Zobacz jakie śliczne znalazłam! Nigdy takich nie widziałam! Można z tego zrobić coś ładnego?
- Nie kładź tego na stole. Gołębie są brudne i przenoszą masę różnych chorób i pasożytów. Wyrzuć to.
Rzuciła mi spojrzenie pełne rozczarowania pomieszanego z odrobiną niedowierzania i zaskoczenia, że nie podzieliłam jej entuzjazmu.
- Naprawdę? To co mam teraz zrobić?
- Najlepiej umyć ręce.
A tak. Całe dzieciństwo kiedy chciałam być Pocahontas i wsadzałam sobie gołębie pióra we włosy słyszałam : "to brudne, wywal to i umyj ręce, gołębie roznoszą choroby!"
OdpowiedzUsuńBiedna dziewczyna, pierwszy raz zawsze najgorzej to usłyszeć ;<