B. swoje pierwsze piwo otworzył tuż po dwunastej, siedząc samotnie przed Max Kade Hall w swojej nieśmiertelnej koszulce kibica. Wyraźnie ucieszył się na nasz widok
- Stresujecie się?
- Bardzo! Nie mogłam spać w nocy - nie wiem czy nie wyczuł czy zwyczajnie nie chciał wyczuć mojego sarkazmu.
- Ale dzisiaj napijesz się z nami?
- Kupiłam dwa piwa.
- No chyba żartujesz! Taki dzień i dwa piwa?!
- O ósmej muszę być na oddziale pediatrycznym. Trzeźwa!
- Spokojnie, niemieckie dzieci są przyzwyczajone! Ja mam jutro egzamin na dziesiątą. Więc muszę to dobrze zaplanować. Może zrobię tak jak na sylwestra - do północy wypiję tylko kilka piw, żeby dotrwać do końca meczu a jak już mecz się skończy to upiję się porządnie. I zdrzemnę się chwilkę nad ranem zanim pójdę na egzamin.
***
W Beamerraum możnaby dzisiaj odzyskiwać adrenalinę i kortyzol z parującego powietrza. Usiadłam po turecku na barze i pozwoliłam moim myślom wylecieć na zewnątrz przez otwarte na oścież drzwi. Niech się przewietrzą, dzisiaj nie mam siły biegać za nimi po parku. Nie chciałam żeby przesiąkły dodatkowo tym zapachem i atmosferą. Ostatnio i tak ciężko mi nad nimi zapanować. Zastygłam więc w pozycji po turecku, czekając cierpliwie aż wrócą zmęczone i trochę spokojniejsze. Wróciły w dogrywce. Nie wiem, gdzie szwędały się tym razem, ale wróciły jeszcze bardziej rozbestwione, nieposłuszne i rozczochrane niż kiedykolwiek. Wpadły do głowy lewym uchem, wycisnęły przypadkowo kilka łez z kanalików łzowych, odbiły się kilka razy rykoszetem i rozproszyły chaotycznie po całej głowie, gryząc, uwierając i swędząc niemiłosiernie. Niemcy wymęczyli w końcu zwycięskiego gola a ja pożałowałam, że nie zaopatrzyłam się na tę noc w stopery do uszu... i kaganiec na niesforne myśli.
- Stresujecie się?
- Bardzo! Nie mogłam spać w nocy - nie wiem czy nie wyczuł czy zwyczajnie nie chciał wyczuć mojego sarkazmu.
- Ale dzisiaj napijesz się z nami?
- Kupiłam dwa piwa.
- No chyba żartujesz! Taki dzień i dwa piwa?!
- O ósmej muszę być na oddziale pediatrycznym. Trzeźwa!
- Spokojnie, niemieckie dzieci są przyzwyczajone! Ja mam jutro egzamin na dziesiątą. Więc muszę to dobrze zaplanować. Może zrobię tak jak na sylwestra - do północy wypiję tylko kilka piw, żeby dotrwać do końca meczu a jak już mecz się skończy to upiję się porządnie. I zdrzemnę się chwilkę nad ranem zanim pójdę na egzamin.
***
W Beamerraum możnaby dzisiaj odzyskiwać adrenalinę i kortyzol z parującego powietrza. Usiadłam po turecku na barze i pozwoliłam moim myślom wylecieć na zewnątrz przez otwarte na oścież drzwi. Niech się przewietrzą, dzisiaj nie mam siły biegać za nimi po parku. Nie chciałam żeby przesiąkły dodatkowo tym zapachem i atmosferą. Ostatnio i tak ciężko mi nad nimi zapanować. Zastygłam więc w pozycji po turecku, czekając cierpliwie aż wrócą zmęczone i trochę spokojniejsze. Wróciły w dogrywce. Nie wiem, gdzie szwędały się tym razem, ale wróciły jeszcze bardziej rozbestwione, nieposłuszne i rozczochrane niż kiedykolwiek. Wpadły do głowy lewym uchem, wycisnęły przypadkowo kilka łez z kanalików łzowych, odbiły się kilka razy rykoszetem i rozproszyły chaotycznie po całej głowie, gryząc, uwierając i swędząc niemiłosiernie. Niemcy wymęczyli w końcu zwycięskiego gola a ja pożałowałam, że nie zaopatrzyłam się na tę noc w stopery do uszu... i kaganiec na niesforne myśli.
Jak Ty piknie piszesz!
OdpowiedzUsuń