sobota, 26 lipca 2014

Otra vez

Gdybym umiała grać na gitarze i śpiewać, dzień taki jak ten spędziłabym na dworze, siedząc na kocu w wyjątkowo obciachowych okularach przeciwsłonecznych, brzdąkając leniwie na gitarze i nucąc gdzieś w przestrzeń jakieś stare, romantyczne piosenki. Ale ponieważ nie umiem ani grać ani śpiewać, to tylko leżę na tym kocu, słuchając jak C. w wyjątkowo obciachowych okularach przeciwsłonecznych, brzdąka leniwie na gitarze i nuci gdzieś w przestrzeń jakieś stare, romantyczne piosenki po hiszpańsku. Mogłabym słuchać go tak cały dzień, ale moje ramiona zaczynają już niebezpiecznie piec pod wpływem słońca. Idealna sobota. Przedostatnia sobota.

***

M. jechała obok mnie na rowerze, wciąż na lekkim kacu próbowała pozbierać w całość wspomnienia z wczorajszej imprezy. Z każdym kolejnym kilometrem odpowiadałam jej coraz rzadziej i coraz mniej gramatycznie, dysząc przy tym coraz bardziej. Czysta symbioza - ja potrzebowałam towarzystwa i doppingu, a M. wiernego słuchacza i odrobiny świeżego powietrza na kaca. Trzeba będzie to powtórzyć.

***

Nie pytaj, czy możesz. Udowodnij mi, że możesz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz