środa, 9 lipca 2014

Wiórki kokosowe

Od trzech dni deszcz nie przestał padać ani na chwilę, zmieniając jedynie co jakiś czas formę z ciężkich dużych kropli na lepką mżawkę bądź cienkie strużki lejące się nieprzerwanie z nieba. Raz więc chlupocze, raz szumi cichutko, raz agresywnie bębni o parapety, innym razem w zupełnej ciszy oblepia świat wilgotną mgłą. Siedzimy w naszej ponurej, szarej kuchni, odgrodzone szklaną barierą od tego rozmiękłego, przemokniętego świata. Kaloryfery zrobiły się z powrotem ciepłe a nasza maszyna do kawy nie wyrabia z kolejnymi dostawami kofeiny, by podtrzymać nas w stanie przytomności przez cały dzień. Nie mogę pobiegać, pranie w pokoju nie chce wyschnąć, włosy nie chcą się układać i nie zrobiłam dzisiaj nic produktywnego. Tak. Dzisiaj jest ten dzień, kiedy mam doła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz