środa, 25 lutego 2015

Be my guest

"A wy co takie nastroszone siedzicie? A, zapomniałam, że E. po prostu ma taką minę".

***

Znudziłam się ciszą. Niepewnym milczeniem. Świat zszedł na psy i już nawet wali się po cichu. Ostrożnie. Wyrachowanie. Bez hałasu. Bez słów. Nawet nie w jednej chwili tylko z gracją lawiruje tygodniami na granicy upadku, gubi niespiesznie swoje części, chwieje się. Wstrzymuję oddech, zaciskam powieki. Czekam na huk. Zamiast niego następuje szereg grzecznościowych implozji. Wielkie eksplozje są efektowne, ale ryzykowne. Odsłaniają i ujawniają zbyt wiele. Czekałam na zuchwały ogień. Zamiast niego znalazłam garstkę stygnącego popiołu. I uprzejmą ciszę. Niejednoznaczną, chwiejną ciszę. Tak jakby garstka popiołu wciąż rozważała, czy z powrotem nie stać się kawałkiem drewna. I nie spłonąć z impetem. Tylko iskier zabrakło.        


1 komentarz:

  1. Ef, przecież wiesz, że ten ironiczny komentarz to tylko z miłości! :)

    OdpowiedzUsuń